Piłkarze reprezentacji Włoch i Hiszpanii po raz czwarty z rzędu spotkają się w fazie pucharowej mistrzostw Europy. Tym razem we wtorkowym półfinale na Wembley, gdzie kibice szykują się na jeden z ciekawszych meczów tegorocznego turnieju.

Reklama

Odwieczni rywale znów zmierzą się na Euro

Rywalizacja z udziałem obu zespołów to ważna część historii europejskiego i światowego futbolu, również w XXI wieku.

Hiszpanie mają dobre wspomnienia z ćwierćfinału Euro 2008, kiedy zwyciężyli w rzutach karnych po bezbramkowym remisie w najtrudniejszym meczu na drodze do końcowego triumfu.

Obie drużyny spotkały się ponownie w finale Euro 2012 i tym razem przewaga Hiszpanii nie podlegała dyskusji - wygrała w Kijowie aż 4:0.

Włosi zrewanżowali się cztery lata później, w 1/8 finału mistrzostw Europy we Francji, kiedy po dobrym występie zwyciężyli 2:0 na Stade de France. Odpadli jednak w kolejnej rundzie, po porażce w rzutach karnych z Niemcami.

W eliminacjach mistrzostw świata 2018 znów doszło do konfrontacji Włochów z Hiszpanami. U siebie piłkarze z Płw. Apenińskiego zremisowali 1:1, ale na wyjeździe - we wrześniu 2017 roku - ulegli Hiszpanom aż 0:3. Ostatecznie Italia po raz pierwszy od 1958 roku nie zagrała na mundialu.

Mancini architektem przemian

Ten fakt zapoczątkował zmiany w reprezentacji Włoch. Kadrę objął Roberto Mancini i doprowadził ją niemal do perfekcji.

Podopieczni Manciniego już przed ME 2021 byli wymieniani w gronie faworytów, a przebieg turnieju potwierdza te opinie.

Włosi spisują się znakomicie. W ćwierćfinale pokonali lidera światowego rankingu FIFA Belgię 2:1, co oznacza, że nie przegrali 32. spotkania z rzędu. Ostatniej porażki doznali we wrześniu 2018 roku w meczu Ligi Narodów z Portugalią (0:1).

Radość z awansu do półfinału zmąciła jednak poważna kontuzja Leonardo Spinazzoli, bardzo ważnego dla włoskiej drużyny bocznego obrońcy, który doznał zerwania ścięgna Achillesa i musi teraz pauzować kilka miesięcy.

We wtorkowym półfinale w Londynie zastąpi go prawdopodobnie Emerson.

Droga do półfinału nie była łatwa

Reklama

Hiszpanie mieli najwięcej kłopotów przed turniejem - z powodu koronawirusa. W efekcie w dwóch pierwszych spotkaniach brakowało kapitana Sergio Busquetsa.

W drodze do półfinału Hiszpania pokonała dotychczas - w ciągu 90 minut - tylko jednego rywala.

Po dwóch remisach - 0:0 ze Szwecją i 1:1 z Polską oraz kilku zmianach w składzie Hiszpanie wygrali na koniec fazy grupowej ze Słowacją 5:0.

W 1/8 finału podopieczni Luisa Enrique pokonali wicemistrzów świata Chorwatów 5:3 po dogrywce, po 90 minutach było 3:3.

Natomiast w ćwierćfinale musieli się bardzo namęczyć ze Szwajcarami, choć rywale grali od 77. minuty w dziesiątkę. Po 90 minutach i dogrywce było 1:1. W serii rzutów karnych Hiszpanie pomylili się dwa razy, ale zwyciężyli 3-1.

Początek wtorkowego meczu o godz. 21.

Anglicy jeszcze nie stracili gola

Dzień później, również na Wembley, piłkarze reprezentacji Danii zmierzy się z Anglikami. W sobotnich ćwierćfinałach ci pierwsi pokonali w Baku Czechów 2:1, zaś "Wyspiarze" dali popis w Rzymie, gdzie wygrali z Ukrainą 4:0. Dwa gole strzelił Harry Kane.

Duńczycy imponowali ostatnio skutecznością - strzelili osiem goli w dwóch poprzednich meczach (4:1 z Rosją i 4:0 z Walią w 1/8 finału). Pokazali, że otrząsnęli się po dramatycznych wydarzeniach z pierwszego meczu (0:1 z Finlandią), gdy ataku serca doznał Christian Eriksen. Lider tej reprezentacji czuje się już dobrze, ale nie wiadomo, czy wróci do profesjonalnego futbolu.

Dla Danii to pierwszy od 1992 roku awans do półfinału ME - wówczas triumfowała sensacyjnie w całej imprezie.

Natomiast w przypadku Anglików, którzy w 1/8 finału pokonali Niemców 2:0, zwraca uwagę fakt, że dotychczas nie stracili żadnej bramki.

Gareth Southgate jest obecnie drugim najlepszym angielskim menedżerem wszech czasów, ustępując jedynie sir Alfowi Ramseyowi, który jako jedyny doprowadził drużynę narodową do dwóch kolejnych półfinałów wielkich międzynarodowych turniejów.

Finał mistrzostw Europy zaplanowano na 11 lipca.