Dziennik Gazeta Prawana logo

Jagiellonia o awans do ćwierćfinału Ligi Konferencji drżała do samego końca

13 marca 2025, 22:03
[aktualizacja 13 marca 2025, 22:56]
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Jagiellonia o awans do ćwierćfinału Ligi Konferencji drżała do samego końca
Jagiellonia o awans do ćwierćfinału Ligi Konferencji drżała do samego końca/PAP/EPA
Po ostatnim gwizdku sędziego w meczu z Cercle Brugge kibicom Jagiellonii Białystok spadł kamień z serca. Mistrzowie Polski do samego końca drżeli o awans. Tydzień temu u siebie wygrali 3:0, ale w rewanżu przegrali 0:2. W ćwierćfinale Ligi Konferencji rywalem ekipy z Podlasia będzie Betis Sewilla.

Jagiellonia szybko straciła gola

Trener Adrian Siemieniec dokonał tak naprawdę tylko jednej zmiany w składzie w porównaniu do meczu w Białymstoku. Zamiast Darko Churlinova w pierwszej jedenastce spotkanie zaczął Kristoffer Hansen. Od początku grał też Dusan Stojinovic, który jednak już w 10. min pierwszego starcia z Cercle zastąpił na boisku kontuzjowanego Norberta Wojtuszka.

Pierwsza połowa to dominacja gospodarzy. Już w ósmej ósmej minucie udokumentowana bramką. Pięknym uderzeniem z woleja zza pola karnego popisał się Hannes Van der Bruggen, bramkarz Jagiellonii Sławomir Abramowicz był bez szans.

Pressing gospodarzy sprawiał kłopoty Jagiellonii

Miejscowi mieli przewagę od pierwszej minuty. Skuteczny był wysoki pressing belgijskiej drużyny, Jagiellonia nie potrafiła wymienić więcej niż kilka podań i szybko traciła piłkę.

Dwie sytuacje, które potencjalnie można uznać za groźne, miała po rzutach wolnych. Faulowany był Afimico Pululu, który w pierwszej połowie najczęściej zmuszony był do gry tyłem do bramki, nie dostawał podań pozwalających stworzyć zagrożenie. W 31. min po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Hansena w piłkę w polu karnym gospodarzy nie trafił Enzo Ebosse, a w 40. min bezpośrednio uderzył Joao Moutinho, ale bramkarz Cercle Warleson nie dał się zaskoczyć.

Jagiellonia miała sporo szczęścia

Dużo więcej działo się w polu karnym Jagiellonii, która długimi fragmentami gry była spychana do głębokiej defensywy, kilka razy obrońcy byli zmuszeni wybijać piłkę na oślep. Przy stanie 0:1 dużo szczęścia mieli białostoczanie w 13. min, gdy po mocnym dośrodkowaniu Malamine'a Efekele piłka odbiła się od kolana Mateusza Skrzypczaka, a potem uderzyła w słupek bramki Jagiellonii. W 38. min Abramowicz obronił na linii bramkowej strzał Nilsa De Wildego. W tej połowie gospodarze egzekwowali osiem rzutów rożnych, Jagiellonia - żadnego...

Jagiellonia drugiego gola straciła tuż po przerwie

Druga część spotkania, prawie do 70. min, nie różniła się od pierwszej. I również na jej początku mistrzowie Polski stracili bramkę; w 50. min Felipe Augusto uderzył niezbyt czysto, ale z bliska podwyższył wynik. Gospodarzom brakowało już tylko jednego gola, by doszło do dogrywki.

Momenty oddechu w obronie dawał Jagiellonii Pululu, który wciąż podejmował pojedynki z defensorami Cercle. W 53. min sędziowie VAR sprawdzali, czy angolański napastnik nie był faulowany w polu karnym gospodarzy, ale uznali, że nie było przewinienia. Znakomicie bronił Abramowicz, ratując swój zespół w 57. i w 58. min, w tym po zaskakującym uderzeniu z ponad 30 metrów Bruno Goncalvesa.

Historyczny awans Jagiellonii

Nieco ponad 20 minut przed upływem podstawowego czasu gry Jagiellonii udało się odepchnąć przeciwnika spod swojego pola karnego. Niewykluczone, że gospodarze nieco osłabli, ale białostoczanie wreszcie zaczęli zagrażać bramce Cercle. W 67. min z bliska strzelił Darko Churlinov, ale został zablokowany. W 70. min. składna akcja Tarasa Romanczuka, Churlinova i Pululu zakończyła się na bramkarzu zespołu z Bruggi. Cztery minuty później Pululu wyłożył piłkę Jesusowi Imazowi, strzał Hiszpana był jednak zbyt słaby, by zaskoczył Warlesona. Końcówka i doliczone cztery minuty to momentami już niemal tylko wybijanie piłki przez białostoczan i spowalnianie gry, ale ostatecznie dało to Jagiellonii historyczny dla klubu awans do ćwierćfinału europejskich rozgrywek. Tam jej przeciwnikiem będzie Betis Sewilla, który wyeliminował Vitorię Guimaraes. Warto przypomnieć, że w fazie ligowej zespół z Hiszpanii przegrał przy Łazienkowskiej z Legią Warszawa 0:1.

  • Cercle Brugge - Jagiellonia Białystok 2:0 (1:0)
  • Bramki: 1:0 Hannes Van der Bruggen (8), 2:0 Felipe Augusto (50)
  • Żółte kartki: Jagiellonia - Jarosław Kubicki, Joao Moutinho, Kristoffer Hansen, Taras Romanczuk
  • Sędzia: Morten Krogh (Dania)
  • Widzów: 4646
  • Pierwszy mecz - 0:3
  • Awans - Jagiellonia
  • Cercle Brugge: Warleson - Ibrahim Diakite (80. Jurado Flores), Christiaan Ravych, Edgaras Utkus (67. Lucas Perrin) - Malamine Efekele, Hannes Van der Bruggen (46. Erick Nunes), Nils De Wilde, Flavio Nazinho (46. Gary Magnee) - Thibo Somers, Bruno Goncalves (67. Paris Brunner) - Felipe Augusto
  • Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz - Dusan Stojinovic (46. Tomas Silva), Enzo Ebosse, Mateusz Skrzypczak, Joao Moutinho - Miki Villar (58. Darko Churlinov), Jarosław Kubicki (58. Taras Romanczuk), Leon Flach, Kristoffer Hansen - Jesus Imaz, Afimico Pululu
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj