Właściciele restauracji przylegających do stadionów Legii, Sportingu Lizbona i Realu Madryt mieli możliwość do zarobienia z okazji podróży fanów na mecze grupy F. Wyjątek stanowił Dortmund, gdzie przed wtorkowym spotkaniem z Legią nie sprzedawano Polakom biletów, oraz stadion Wojska Polskiego, który 2 listopada w następstwie chuligańskich wybryków został zamknięty.
- powiedziała Anna Pakulska, menedżer Sports Bar & Restaurant znajdującego się na terenie kompleksu mistrza Polski.
Przedstawicielka stołecznego lokalu wskazała, że kibice Legii w dniu meczu z Borussią zamawiali najczęściej napoje alkoholowe, głównie piwo i wódkę.
- dodała Pakulska.
Średnie wydatki kibiców Legii w Sports Bar & Restaurant wynoszą 50-80 zł. O połowę mniej, według portugalskich gastronomów, wydawali w dniu wyjazdowego meczu warszawscy fani w Lizbonie.
- powiedział Jose Manuel Goncalves, menedżer działającej w sąsiedztwie stadionu Jose Alvalade restauracji "O Magrico".
Także w stolicy Portugalii najchętniej zamawianym napojem przez kibiców Legii było piwo. Goncalves wskazał jednak, że przed tegorocznym spotkaniem ze Sportingiem warszawianie pili z umiarem.
- przypomniał Goncalves.
Gorzej wspominać będzie kibiców Legii właściciel i personel baru przy ulicy Illescas w madryckiej dzielnicy Latina. 18 października, w dniu meczu z Realem, dwóch polskich pseudokibiców próbowało ukraść tam utarg. Grozili też personelowi i gościom placówki, w efekcie czego pięć osób zabarykadowało się w jednym z pomieszczeń przylegających do baru do czasu przybycia policji. Chuliganów ujęto i skazano na kary grzywny.
Funkcjonariusze madryckiej policji z kibicami Legii mieli też do czynienia pod stadionem Santiago Bernabeu. W rezultacie zamieszek przed meczem rannych zostało osiem osób, w tym trzech policjantów. Choć większość hiszpańskich mediów surowo oceniło postawę warszawskich fanów, to pracownicy restauracji Jose Luis, przy której doszło do brutalnej konfrontacji, usprawiedliwiali gości.
- powiedział menedżer Omar Gonzalez.
Przedstawiciel madryckiego lokalu, sąsiadującego ze stadionem Santiago Bernabeu, przyznał, że jego placówka nie zarobiła na kibicach z Warszawy, gdyż ci poza napojami wybierali jedynie tapas.
- dodał Gonzalez.
Gastronom przyznał, że władze restauracji Jose Luis przeczuwały, że nie zarobią zbyt wiele przy okazji meczu Real - Legia.
- zaznaczył Gonzalez.
Menedżer madryckiego lokalu przyznał, że popularność Realu na świecie przekłada się bezpośrednio na zyski restauracji Jose Luis.
- wyjaśnił Gonzalez.
Przed zaplanowaną na 7 grudnia ostatnią kolejką grupy F Ligi Mistrzów w tabeli prowadzi Borussia Dortmund przez Realem Madryt. Obie ekipy zapewniły już sobie awans do dalszej fazy rozgrywek. O trzecie miejsce uprawniające do gry w Lidze Europejskiej Legia spotka się na Łazienkowskiej ze Sportingiem Lizbona. Awans da "Wojskowym" tylko wygrana.