Arsenal tak słabo poprzednio prezentował się w sezonie 1975/76, który zakończył na 17. miejscu. W obecnym piłkarze trenera Mikela Artety doznali ośmiu porażek w 14 spotkaniach i zajmują 15. pozycję.

Reklama

Everton objął prowadzenie w 22. minucie po samobójczym trafieniu Roba Holdinga. Goście wyrównali w 35. po bramce Iworyjczyka Nicolasa Pepe z rzutu karnego. Tuż przed przerwą natomiast jak się okazało zwycięskiego gola zdobył dla "The Toffees" Kolumbijczyk Yerry Mina.

"Stworzyliśmy dość okazji, aby przynajmniej tego meczu nie przegrać. Brakuje nam jednak szczęścia. Moi chłopcy walczą z całych sił, a obecna sytuacja jest dla nich bardzo przykra" - podkreślił Arteta.

Everton natomiast cieszył się z trzeciego z rzędu zwycięstwa i awansował na drugie miejsce w tabeli. Do prowadzącego Liverpoolu traci pięć punktów.

"Świetny występ i fantastyczny rezultat. Mieliśmy bardzo dobry początek sezonu, a potem lekki kryzys. Teraz jednak znów gramy bardzo dobrze" - powiedział trener Evertonu Carlo Ancelotti.

Liverpool kilka godzin wcześniej rozbił na wyjeździe Crystal Palace 7:0. Po dwie bramki zdobyli Roberto Firmino i Mohamed Salah. Już w trzeciej minucie prowadzenie gościom dał japoński pomocnik Takumi Minamino, który odwdzięczył się tym samym trenerowi Juergenowi Kloppowi za wystawienie go w podstawowym składzie. Pozostałe trafienia były autorstwa Jordana Hendersona i Sadio Mane.

"Myślę, że po prostu byliśmy dziś bezlitośni. Wykorzystaliśmy praktycznie każdą okazję do zdobycia bramki, co jest bardzo ważne. Mimo to zdarzały nam się słabsze momenty, nad czym musimy pracować" - skomentował Henderson.

Manchesterowi City natomiast wygraną dał gol Raheema Sterlinga z 16. minuty. Podopieczni trenera Josepa Guardioli są obecnie na szóstym miejscu. Do Liverpoolu tracą osiem punktów i mają jeden mecz zaległy.

Bednarek rozegrał całe spotkanie. Southampton spadł na piątą pozycję. "Świętych" od lidera dzieli siedem punktów.