Dziennik Gazeta Prawana logo

Patryk Dziczek przewieziony do szpitala w Rzymie. Zasłabł w trakcie meczu

21 lutego 2021, 20:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Patryk Dziczek
<p>Patryk Dziczek</p>/Newspix
"Dziękuję wszystkim" - przekazał piłkarz Salernitany Patryk Dziczek, który zasłabł w końcówce sobotniego wyjazdowego meczu z Ascoli w drugiej lidze włoskiej. Prezes PZPN Zbigniew Boniek poinformował, że zawodnik został przewieziony do Rzymu.

W imieniu Dziczka Salernitana podziękowała wszystkim, którzy w sobotę opiekowali się Polakiem na stadionie Del Luca.

"W szczególności jesteśmy zobowiązani podziękować lekarzowi klubu Ascoli Calcio, medykom i personelowi karetki obecnym na stadionie, a także (Vittorio) Pariginiemu i wszystkim zawodnikom +Bianconeri+, którzy wraz z naszym kapitanem (Francesco) Di Tacchio i innymi piłkarzami Salernitany starali się pomóc Patrykowi Dziczkowi z wyczuciem i niezwykłą zimną krwią" - napisano w komunikacie Salernitany.

Niespełna 23-letni Dziczek, piłkarz młodzieżowej reprezentacji Polski, były zawodnik Piasta Gliwice, wszedł na boisko w 72. minucie, ale nie dokończył sobotniego meczu. W 85. minucie - bez kontaktu z rywalem - zasłabł i upadł na murawę. Na boisku szybko pojawiły się służby medyczne. Pierwszej pomocy udzielił Dziczkowi Di Tacchio, który wyciągnął mu język. Nie uszła uwagi również interwencja piłkarza gospodarzy Pariginiego.

Włoskie media przywołały przy tej okazji historię zawodnika Livorno Piermario Morosiniego, który zmarł w karetce pogotowia po zasłabnięciu podczas meczu w Pescarze w 2012 roku. "Dziczek, co za strach!" - napisał "Corriere dello Sport".

Prezes PZPN Zbigniew Boniek przekazał na Twitterze, że zawodnik uległ "crisi vagale", co oznacza problemy z nerwem błędnym. Dodał również, że Dziczek jest już w Rzymie i że nie było to pierwsze zasłabnięcie w jego karierze. Polski pomocnik został wypożyczony do Salernitany ze stołecznego Lazio.

"Dziczek miał +crisi vagale+. Został wypisany ze szpitala w Ascoli i przewieziony do Rzymu. +Trzeba wykryć przyczynę+ - mówi doktor Salernitany, to już drugie takie zdarzenie. Trzymajcie kciuki" - napisał Boniek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj