Tegoroczni finaliści nie mają jeszcze w swoim dorobku triumfu w tych rozgrywkach. Freiburg wcześniej najdalej dotarł do półfinału (2013), w którym został wyeliminowany przez VfB Stuttgart.
Z kolei RB Lipsk dwukrotnie dotarł do finału (2019 i 2021), ale za pierwszym razem przegrał z Bayernem Monachium 0:3, a w ostatniej edycji uległ Borussii Dortmund 1:4.
Pod nieobecność czołowych niemieckich drużyn, jak Bayern Monachium, Borussia Dortmund czy Bayer Leverkusen, które odpadły we wcześniejszych fazach krajowego pucharu, to właśnie ekipa z Lipska uważana była przed półfinałami za głównego kandydata do końcowego triumfu. Różnicę robi trener Domenico Tedesco, który zespół objął na początku grudnia 2021 roku i ze środka tabeli zdołał awansować z drużyną na trzecie miejsce w Bundeslidze.
Union, który w tym sezonie zadebiutował w europejskich pucharach, jest szósty.
Na przekór miejscowym kibicom bramkę otwarcia zasłużenie na swoim koncie zapisali berlińczycy. W 25. min Sheraldo Becker wykorzystał dokładne podanie w pole karne od Christophera Trimmela. Surinamskiemu napastnikowi holenderskiego pochodzenia wystarczyło w zasadzie przyłożyć nogę, aby dopełnić formalności. Doskonałą okazję do doprowadzenia do remisu, jeszcze przed przerwą, zmarnował Portugalczyk Andre Silva, który z kilku metrów nie trafił do bramki.
Bezpośrednio po zmianie stron formalności mogli dopełnić zawodnicy Unionu. Becker jednak niezbyt precyzyjnie zagrał do niepilnowanego Taiwo Awoniyiego. Szybko to się zemściło i Silva z rzutu karnego doprowadził do wyrównania.
W doliczonym czasie gry szwedzki rezerwowy Emil Forsberg głową zdobył gola na wagę awansu RB do finału.
Okazja do rewanżu Unionowi nadarzy się już w sobotę, także na Red Bull Arenie. Tym razem stawką będą ligowe punkty.We wtorek w pierwszym półfinale ekipa z Freiburga pokonała na wyjeździe drugoligowy Hamburger SV 3:1.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.