Polska - Turcja 2:3 (25:22, 23:25, 22:25, 25:18, 11:15)

Polska: Joanna Wołosz, Magdalena Stysiak, Agnieszka Korneluk, Kamila Witkowska, Zuzanna Górecka, Olivia Różański – Maria Stenzel (libero) – Weronika Szlagowska, Monika Gałkowska, Katarzyna Wenerska, Klaudia Alagierska-Szczepaniak.

Reklama

Turcja: Cansu Ozbay, Ebrar Karakurt, Eda Erdem Dundar, Zehra Gunes, Sahin Saliha, Hande Baladin – Simge Akoz (libero) – Meliha Ismailoglu, Meryem Boz, Derya Cebecioglu, Elif Safin, Ilkin Aydin.

Oba zespoły były już wcześniej pewne awansu do kolejnej rundy, ale spotkanie miało dużą stawkę. Wynik i punkty z tego meczu będą wliczone do dorobku drużyn w drugiej fazie grupowej, która rozegrana zostanie w Łodzi. Polki zabierają ze sobą jedno zwycięstwo (nad Tajlandią 3:0) oraz cztery punkty. Pierwsze mecze drugiej części turnieju zaplanowano na wtorek.

Już pierwszy set zwiastował niemałe emocje. Sytuacja zmieniał się jak w kalejdoskopie, zmieniały się tez nastroje w obu zespołach. Hala "Ergo Arena" wreszcie wypełniła się niemal do ostatniego miejsca, choć być może liczna publiczność na początku nieco przytłoczyła podopieczne Stefano Lavariniego. Turczynki prowadziły już 8:3, ale biało-czerwone powoli i systematycznie odrabiał straty.

Losy partii odwróciła Agnieszka Korneluk, która niepodzielnie rządziła na siatce. Skutecznie zaatakowała z krótkiej i z piłki przechodzącej, a potem zatrzymała atak rywalek. W międzyczasie Olivia Różański nie wstrzymywała ręki w polu zagrywki. Polki wygrywały 20:15 i 22:18, lecz Meryem Boz dwukrotnie zaserwowała asa i po chwili był remis 22:22. W decydujących momentach skutecznie zaatakowała Różański oraz Magdalena Stysiak i gospodynie objęły prowadzenie w meczu.

Podbudowane wygraną Polki dobrze rozpoczęły drugą partią, ale potem to rywalki za sprawą m.in. Ebrar Karakurt przejęły inicjatywę. Przewaga Turcji oscylowała w granicach dwóch, trzech punktów, ale biało-czerwone znów popisały się finiszem i po akcji Różański wygrywały 22:21. Poirytowany trener wicemistrzyń Europy Giovanni Guidetti poprosił o przerwę i najwyraźniej jego wskazówki okazały się bardzo pomocne. Ostatnie akcje Polki przegrały trochę na własne życzenie, bowiem przy stanie 23:23 Kamila Witkowska zepsuła zagrywkę, a Monika Gałkowska uderzyła w blok.

Kolejny set znów dostarczył kibicom sporą dawkę emocji, a do stanu 17:17 oba zespoły grały punkt za punkt. Turczynki psuły sporo zagrywek i myliły się w ataku, ale w końcówce potrafiły się już bardziej skoncentrować. Świetny moment miała Hande Baladin, które nie myliła się w ataku z lewego skrzydła, a do tego dołożyła punkt bezpośrednio z zagrywki. Turcja objęła prowadzenie 23:19, które nie oddała do końca tej partii.

Reklama

W czwartym secie na dobre rozkręciła się Stysiak, która skutecznie atakowała i dokładała punkty z zagrywek. Polki prowadziły 16:10 i Guidetti poprosił o czas, ale wydawało się, że tym razem jego drużyna nie będzie w stanie odwrócić losów tej odsłony. Tym bardziej, że po ataku Różański było już 19:13. Biało-czerwone złapały zadyszkę i przewaga zaczęła topnieć. Przy stanie 20:17 Stysiak najpierw zablokowała Karakurt, a w kolejnej akcji popisała się mocnym zbiciem. Potem biało-czerwone postawiły na siatce ścianę nie do przejścia i o losach pojedynku zadecydował tie-break. Dla Turczynek była to już trzecia "pięciosetówka" w tym turnieju.

W tie-breaku biało-czerwone prowadziły 4:3, ale potem nastąpiła niemoc w ataku, a rywalki na kontrze zdobywały punkty. Baladin znów posłała asa i Turcja uzyskała czteropunktową przewagę (8:4). Nadzieje na odwrócenie losów spotkania odżyły po bloku Korneluk, straty wynosiły już tylko dwa "oczka" (8:10). Potem Lavarini szukał pomocy w wideoweryfikacji, ale z różnym szczęściem. Mimo ambitnej postawy i ogromnego dopingu kibiców, gospodyniom nie udało się już zniwelować strat.

Siatkarki znad Bosforu po raz kolejny okazały się lepsze od polskiej reprezentacji. Ta porażka może nieco zmniejsza szanse Polek na awans do ćwierćfinału.

autor: Marcin Pawlicki