Kovacevica do Zawiercia ściągnął w 2021 roku ówczesny szkoleniowiec Igor Kolakovic. Serb przyszedł z chińskiego Beijing Baic Motors, po krótkim, trwającym 15 dni, pandemicznym sezonie.
Kolakovic przedstawiał go jako „artystę” i lidera. Serb pokazał też wszechstronność, bowiem wystąpił z konieczności jako rozgrywający, kiedy obaj nominalni gracze z tej pozycji mieli problemy zdrowotne. W wyjazdowym, wygranym 3:2, meczu z Cuprum Lubin zdobył statuetkę MVP.
Swój sezon w Polsce dwukrotny mistrz Europy (2011, 2019) zakończył jako najlepiej atakujący i najlepiej punktujący zawodnik PlusLigi, ale poinformował, że zamierza latem zmienić klub.
W 2022 roku Uros przedłużył z nami umowę na kolejne dwa lata, ale w trakcie ubiegłego sezonu otrzymał niezwykle lukratywną propozycję z innego klubu i wyraził chęć skorzystania z niej. Równolegle rozpoczęliśmy poszukiwania jego następcy, a dobra sytuacja na rynku transferowym pozwoliła mam na pozyskanie równie klasowego przyjmującego. Formalności trwały dość długo, dlatego też komunikujemy jego odejście dopiero w tym momencie - powiedział prezes Aluronu CMC Kryspin Baran.
Ponieważ o ofercie z ligi rosyjskiej dla Serba, którego kontrakt zawierał klauzulę „wykupu”, mówiono od dawna, w jego miejsce szefowie zawierciańskiego klubu ściągnęli już wcześniej reprezentanta Francji Trevora Clevenot z Jastrzębskiego Węgla.
Siatkówka po prostu jest nieprzewidywalna. Nigdy nie wiesz, co będzie dalej. Gdy grałem w Chinach, nikt nie spodziewał się, że przyjdę do Zawiercia. To był szalony czas, bo razem z prezesem Baranem szybko podjęliśmy decyzję, że trafię do Aluronu CMC. Pewnie zaskoczyłem wtedy wielu ludzi, bo miałem inny pomysł, niż zakładali. Podobnie jest teraz. Zmieniam klub, bo takie jest życie i nigdy nie wiesz, co czeka cię w przyszłości – stwierdził były gracz włoskiego Itas Trentino, z którym zdobył klubowe mistrzostwo świata (2018) i Puchar CEV (2019). Kovacevic nie sprecyzował, gdzie będzie kontynuował karierę.
Autor: Piotr Girczys
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.