Niedziela zakończyła się dla Stocha fantastycznie, ale ten dzień dla nasz skoczka nie zaczął się dobrze. Rano Polak nie czuł się najlepiej. Bałem się, czy w ogóle dam radę wystartować. Pierwszy raz spotkało mnie coś takiego na najważniejszych zawodach w roku. Czułem się naprawdę fatalnie i zastanawiałem się, czy w ogóle nie zrezygnować ze startu, by wyleczyć się na dużą skocznię. Bolała mnie głowa i plecy. Czułem, jakby mnie łamało. Na szczęście jednak z czasem poprawiało się. Byłem też na treningu i trochę się rozruszałem. To pomogło - opowiada Stoch.

Reklama

>>>Kamil Stoch triumfuje na skoczni. Złoto dla Polaka!

Jednak kłopoty zdrowotne w żaden sposób nie przeszkodziły Stochowi w zwycięstwie. Nasz skoczek nie dał rywalom szans. Zrobiłem po prostu to, co do mnie należało. Poszedłem na start, skoczyłem, zwyciężyłem - mówi Polak.

Stoch swój pierwszy złoty medal olimpijski dedykuje swoim najbliższym. Mojej żonie, rodzicom, siostrom i wszystkim tym, którzy przyczynili się do tego medalu, włącznie z trenerami, którzy prowadzili mnie od początku kariery - kończy świeżo upieczony mistrz olimpijski.