Dziennik Gazeta Prawana logo

"Piłem trzy dni i miałem 200 kobiet"

1 marca 2010, 11:15
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Po zdobyciu pierwszego tytułu mistrza świata piłem trzy dni bez przerwy, miałem w tym czasie 200 kobiet" - mówi z uśmiechem na ustach dla "Przeglądu Sportowego" legenda narciarstwa Alberto Tomba. Takiego showmana jakim był przystojny Włoch już nie ma na narciarskich stokach.

Legendy to właściwe słowo. Czy ktoś rozsądny uwierzy, że można szaleć całą noc, a potem wstać o szóstej rano, potrenować na trasie, wystartować w dwóch slalomowych przejazdach i zwyciężyć? W te opowieści wierzyli tylko ci, którzy nigdy nie uprawiali sportu wyczynowego. Wiadomo, że na takim poziomie czasem nawet brak jednej godziny snu wybija organizm z rytmu i może negatywnie wpłynąć na wynik. Więc radzę, abyście nie do końca wierzyli we wszystko, co piszą w mediach... oprócz „Przeglądu Sportowego" oczywiście!

Oczywiście, to było wszystko przygotowane dla telewizji, która nas zaprosiła na wywiady. Świetnie się bawiliśmy, z Kateriną jesteśmy wciąż zaprzyjaźnieni i nic więcej oczywiście między nami nie było!

To było zabawne i zupełnie nowe doświadczenie. Poznałem ciekawych ludzi, zupełnie inny tryb i rytm życia. Mam bardzo pozytywne i wesołe wspomnienia z tamtego okresu. Ale to był tylko taki, powiedzmy, wybryk. Spróbowałem czegoś i koniec. Nigdy w życiu nie myślałem poważnie o zostaniu aktorem!

Było co świętować, przyznam. Piłem zatem trzy dni bez przerwy, miałem w tym czasie 200 kobiet... (śmiech). W rzeczywistości po zdobyciu złotych medali w Calgary musiałem natychmiast skupić się na zawodach o Puchar Świata w Whistler. Przeniosłem się więc do Vancouver, gdzie znowu jestem, i świętowałem ze znajomymi oraz przyjacielem Umberto, który jest właścicielem wielu włoskich restauracji w Kanadzie. Potem na szczęście... zawody w Whistler zostały odwołane z powodu złych warunków atmosferycznych, więc podarowałem sobie parę dni pełnego relaksu na Hawajach. Było cudownie!

Dla mnie osobiście to był najtrudniejszy moment w życiu, bo uprawiając sport na tym poziomie, cały czas ma się wypełniony przygotowaniami, podróżami, wyczerpującymi zawodami. Wciąż się przestrzega rozmaitych ograniczeń co do diety, godzin snu... Robi się to wszystko, aby osiągnąć trofea i sukcesy. Kiedy już doszedłeś do celu, kiedy wiesz, że wygrałeś praktycznie wszystko, co było możliwe, to czasami brakuje ci nowej motywacji i bodźców do tak wielkich poświęceń. Trudniej odnaleźć chęci i pełną koncentrację. Właśnie wtedy zdecydowałem się zakończyć karierę i wydawało mi się, że to jak najbardziej naturalna decyzja. Miałem odczucie, że oto zamknął się pewien okres w moim życiu.

p

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj