Podczas nadchodzącej zimy skoczkowie rywalizować będą w PŚ, Turnieju Czterech Skoczni i mistrzostwach świata w lotach. Zabraknie igrzysk olimpijskich i światowego czempionatu w narciarstwie klasycznym. - mówi trener reprezentacji Polski Łukasz Kruczek.
Panie trenerze, Trzech Polaków w pierwszej „10” Letniej Grand Prix, pięciu w „10” Letniego Pucharu Kontynentalnego. Kolejne udane dla Was lato. Jak podtrzymać ten poziom zimą?
Są mistrzostwa świata w lotach, o których Pan mówi jako o głównym celu. Odbędą się w dniach 15-17 stycznia, a niewiele wcześniej zakończy się TCS. Zazwyczaj impreza docelowa odbywa się w pierwszej bądź drugiej połowie lutego. Jak wszystko poustawiać, by tym razem trafić z optymalną formą miesiąc wcześniej?
Po raz kolejny inauguracja Pucharu Świata odbędzie się w Klingenthal. To skocznia raz dla Was szczęśliwa, raz nieszczęśliwa, ale przede wszystkim bardzo dobrze znana.
Na czym będziecie się koncentrować na tych ostatnich zgrupowaniach przed początkiem Pucharu Świata?
Któryś z zawodników, po którym się tego raczej nie spodziewamy, błyszczy formą?
Panie trenerze, 40 lat minęło. 1 listopada skończył Pan 40 lat. Jakie ma Pan marzenie na ten sezon? Czego Pan oczekuje jako prezent od skoczków na nadchodzącą zimę?
W minionym sezonie Kryształową Kulę za triumf w Pucharze Świata zdobył Severin Freund. Tyle samo punktów zebrał Słoweniec Peter Prevc, ale przegrał z Niemcem mniejszą liczbą zwycięstw w konkursach. Trzecie miejsce zajął Austriak Stefan Kraft. Najwyżej z Polaków był Kamil Stoch, który uplasował się na 9. pozycji.