Bohaterem mającego niezwykły przebieg meczu był Mitchell Marner. 24-letni Kanadyjczyk zdobył cztery gole dla Maple Leafs, którzy po dwóch tercjach prowadzili już 7:2, ale do końca musieli... drzeć o wynik. Trzy trafienia Marner miał już po niespełna 10 minutach gry. To był pierwszy hat-trick w jego karierze.
- powiedział Marner.
Początek trzeciej kwarty wprawił miejscowych kibiców w euforię. Red Wings rzucili się do odrabiania strat, w niewiele ponad pięć minut zdobyli cztery bramki i przegrywali już tylko 6:7. Kanadyjski zespół odpowiedział trafieniem i chociaż po 41 sekundach znowu z gola cieszyli się gospodarze, to końcówka należała do gości. Zdobyli kolejne dwie bramki, a wynik ustalił Marner, który zaliczył też dwie asysty.
Jedną z bramek dla Maple Leafs zdobył Auston Matthews, który z 37 trafieniami przewodzi liście strzelców NHL. W punktacji kanadyjskiej jest czwarty. Skuteczny był w sobotę także Michael Bunting, który odnotował pięć punktów za bramkę i cztery asysty.
- krótko podsumował to, co działo się na lodzie Matthews.
Zadyszka Panthers
Trudne chwile przeżywają kibice w Sunrise, gdzie mecze rozgrywa zespół Florida Panthers. Po świetnym początku sezonu "Pantery" złapały zadyszkę i przegrały już trzeci mecz we własnej hali, tym razem 3:4 z Edmonton Oilers.
Najmocniej przyczynił się do tego Derek Ryan, który zanotował pierwszego hat-tricka w karierze. Dwa gole Fina Aleksandra Barkowa nie uchroniły Panthers od 13. porażki w sezonie. Wprawdzie wciąż prowadzą w Atlantic Division, ale mają już tylko punkt przewagi nad Tampa Bay Lightning.