W sobotę grający szybko i agresywnie zespół trenera Jacka Płachty miał sporo okazji, by prowadzić z faworytem. M.in. sytuacji sam na sam z bramkarzem gości nie wykorzystał Grzegorz Pasiut.

Reklama

W drugiej tercji gospodarzy kilka razy uratował od straty gola bramkarz John Murray. Ciekawie było pod obiema bramkami. Częściej atakowali Szwajcarzy, co przyniosło im gola po dokładnym strzale Dominika Diema z ostrego kąta. Po chwili mogło być 0:2, gdyby Murray nie wygrał pojedynku jeden na jeden z Jeromem Bachofnerem.

Katowiczanie jeszcze przed przerwą mogli przynajmniej doprowadzić do wyrównania, jednak wynik się nie zmienił, dzięki postawie golkipera gości Ludovica Waebera.

Drużyna trenera Płachty trudne chwile przeżywała w trzeciej tercji grając w osłabieniu przez dwie minuty. Przetrwała jednak napór rywali. Zaraz potem gracz Lions odsiadywał podwójną karę. Szanse GKS na wyrównanie jeszcze wzrosły, gdy przez minutę grał pięciu na trzech. Wykorzystał to Bartosz Fraszko, pakując krążek z bliska do siatki.

Reklama

Emocje były duże na trybunach i na lodzie. Hokeiści obu drużyn się nie oszczędzali, przy bandach bywało ostro. Ostatnie minuty należały do gości, którzy jednak nie potrafili znaleźć recepty na świetnie dysponowanego Murraya.

"Jasiek Murarz" był także bohaterem dogrywki. Kiedy kibice szykowali się już do serii rzutów karnych, potężnym uderzeniem gola zdobył Pasiut. Na ostateczny wybuch radości sympatycy GKS musieli jeszcze chwilę zaczekać, bowiem sędziowie sprawdzali tę sytuację, ale ostatecznie trafienie uznali.

Reklama

GKS gra w Lidze Mistrzów na lodowisku Jantor, a nie w "małym Spodku", gdyż ten obecnie służy jako biuro prasowe podczas mistrzostw świata siatkarzy.

W grupie D rywalem katowiczan jest jeszcze węgierski Fehervar AV19, który w sobotę przegrał u siebie z Roegle 1:2 (0:0, 1:0, 0:2).

Kolejny mecz w LM zespół mistrz Polski rozegra w czwartek 8 września, kiedy na wyjeździe zmierzy się z drużyną z Zurychu.

Hokejowa Liga Mistrzów powstała w 2008 roku, a jej pierwszym triumfatorem były właśnie "Lwy" z Zurychu. W następnym sezonie z powodów finansowych rozgrywki zostały zawieszone i reaktywowane dopiero w 2014 roku. Pierwszym polskim uczestnikiem była Comarch Cracovia w 2016 roku. W późniejszych edycjach udział wzięły jeszcze GKS Tychy i JKH GKS Jastrzębie. Żadnej polskiej drużynie nie udało się wywalczyć awansu do fazy pucharowej.

W obecnej edycji w fazie grupowej uczestnicy nie tylko GKS Katowice, ale Comarch Crracovia, dzięki zdobyciu Pucharu Kontynentalnego w poprzednim sezonie.

Debiutujący w tych rozgrywkach katowiczanie przegrali w czwartek na własnym lodowisku z broniącym trofeum szwedzkim zespołem Roegle Angelholm 4:5 (2:1, 1:0, 1:4).

GKS Katowice – ZSC Lions Zurych 2:1 po dogr. (0:0, 0:1, 1:0 - 1:0)
Bramki: 0:1 Dominik Diem (37), 1:1 Bartosz Fraszko (51), 2:1 Grzegorz Pasiut (65)
Kary: GKS – 8 minut; ZSC Lions – 8 minut. Widzów: 1309.

Tabela: 

M pkt bramki
1. Roegle 2 6 7-5
2. ZSC 2 4 8-3
3. GKS 2 2 6-6
4. Fehervar 2 0 2-9

Autor: Piotr Girczys