Dziennik.pl logo

Hubert Hurkacz: Przed meczem 2. rundy zjem coś w restauracji wegańskiej

31 sierpnia 2022, 11:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Hubert Hurkacz
<p>Hubert Hurkacz</p>/PAP/EPA
Łatwo, komfortowo i przyjemnie - tak można podsumować pierwszy mecz Huberta Hurkacza w US Open. "Cieszę się z mojej dzisiejszej dyspozycji. To ważne udanie wejść w turniej" - powiedział polski tenisista po wygranej z Niemcem Oscarem Otte 6:4, 6:2, 6:4,

Hurkacz był ostatnim z trójki Polaków, którzy rywalizowali na kortach US Open we wtorek. Wcześniej łatwe zwycięstwo nad Włoszką Jasmine Paolini odniosła Iga Świątek, a Magda Linette po dramatycznym boju uległa wyżej notowanej Czeszce Karolinie Pliskovej.

Hurkacz w swoim meczu był faworytem nie tylko ze względu na rozstawienie - w Nowym Jorku gra bowiem z numerem 8. - ale i z tego powodu, że już raz w tym roku pokonał Otte. Działo się to w Indian Wells w marcu, a Polak okazał się wtedy lepszy w trzech setach 6:3, 3:6, 6:3.

Tym razem spisał się jeszcze lepiej, bo nie dał sobie wydrzeć nawet seta. Mecz trwał zaledwie siedem kwadransów. Hurkacz był lepszy w każdej dziedzinie: miał więcej winnerów, mniej niewymuszonych błędów. Był niesamowicie skuteczny przy grze przy siatce (14/15 udanych akcji) oraz dobrze funkcjonował u niego serwis.

- podsumował zawodnik z Wrocławia.

Na konferencji po meczu Hurkacz śmiał się, kiedy ktoś powiedział, że dłużej niż jego starcie z Otte trwało rozdawanie ręczników - z czego słynie - oraz podpisywanie autografów, których rozdał naprawdę mnóstwo.

- mówił zadowolony i tryskający energią 25-latek.

Wśród oklaskujących go osób była - tradycyjnie już - siostra Nika oraz rodzice. Potwierdził, że ich obecność była dla niego dodatkową mobilizacją. Na pytanie do kiedy zostają odrzekł z uśmiechem: Oznaczałoby to, że Hurkacz znajdzie się w finale.

Polak cieszył się także z faktu, że - co brzmi nieprawdopodobnie - wyrównał swoje najlepsze osiągnięcie z US Open. Dotychczas bowiem w trzech próbach udawało mu się dotrzeć do drugiej rundy, ale potem odpadał.

- zakończył Hurkacz.

W czwartek jego rywalem będzie Białorusin Ilja Iwaszka.

Z Nowego Jorku dla PAP - Tomasz Moczerniuk

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraQuiz z historii. Dla orłów 100 proc. to pestka. Pozostali trafią 6/12 »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj