87 minut zajęło 45. dotychczas w światowym rankingu 30-letniej poznaniance wyeliminowanie 31. rakiety świata, która w 2017 roku przez osiem tygodni była liderką listy WTA. Wcześniej Polka pokonała zawodniczki rozstawione z numerami cztery, 16. i 19.
Zaraz po spotkaniu z Pliskovą przed kamerami Eurosportu Linette przyznała, że była w środę wyjątkowo zdenerwowana.
- powiedziała.
Rywalkę zawiódł mocny serwis
Polka, zwłaszcza w pierwszej partii, kontrolowała sytuację na korcie. Rywalkę zawodził często jej największy atut, czyli mocny serwis.
- tłumaczyła podopieczna brytyjskiego trenera Marka Gellarda.
Jak zaznaczyła, gdy dochodziło do dłuższych wymian, starała się nie panikować, grać spokojnie i kiedy to było możliwe szukać szans na uderzenie wygrywające. - dodała.
O finał w czwartek wieczorem czasu lokalnego, a przed południem w Polsce zagra z rozstawioną z "piątką" Białorusinką Aryną Sabalenką.
- przekazała z uśmiechem.
Pytana o receptę na sukces w tym pojedynku powiedziała, że będzie starać się konsekwentnie robić to, co przynosi jej sukces w Melbourne.
- wskazała.
30-letnia poznanianka jest trzecią Polką, która powalczy o finał Australian Open. Przed rokiem ta sztuka nie udała się Idze Świątek, a w latach 2014 i 2016 na półfinale zatrzymała się Agnieszka Radwańska, która w środę, podobnie jak m.in. Łukasz Kubot, wspierała koleżankę z trybun.
Linette, która w 29 poprzednich startach w Wielkim Szlemie nigdy nie przebrnęła 3. rundy, przystąpiła do zmagań na kortach Melbourne Park jako 45. zawodniczka listy światowej. Po awansie do półfinału - dzięki 780 punktom rankingowym - w "wirtualnym" notowaniu przesunęła się na 22. pozycję. Wcześniej najwyżej była na 33. miejscu. W Melbourne zarobiła też już 621 tys. dolarów amerykańskich premii.
Drugą parę półfinałową stworzą rozstawiona z numerem 22. Jelena Rybakina z Kazachstanu, która w 1/8 finału wyeliminowała Igę Świątek, oraz Białorusinka Wiktoria Azarenka (24). To spotkanie zacznie w czwartek sesję wieczorną w Melbourne. Po nim na kort wyjdą Linette i Sabalenka.