Miedwiediew zniszczył kamerę
Kłopoty rozstawionego z numerem piątym Miedwiediewa zaczęły już w pierwszej rundzie. Sfrustrowany przebiegiem meczu z Tajlandczykiem Kasiditem Samrejem wielokrotnie uderzył rakietą w siatkę oddzielającą strony kortu.
Przy okazji zniszczył umieszczoną na niej kamerę, wychwytującą błędy serwisu. Ten wyczyn wyceniono na 10 tys. dolarów. Rosjanin ostatecznie wygrał spotkanie po pięciosetowej walce.
Miedwiediew nie przyszedł na konferencję
W drugim pojedynku zachowanie Miedwiediewa było jeszcze gorsze. Również rozegrał pięć partii, ale przegrał po ponad pięciu godzinach rywalizacji z 19-letnim leworęcznym Kalifornijczykiem Learnerem Tienem.
Podczas meczu rzucił swoją rakietą w kierunku linii bocznej, a ta ślizgając się po korcie dotarła do panelu reklamowego w pobliżu jego ławki. Pokłócił się również z sędzią po tym, jak został ukarany za powtarzające się błędy przy serwisie, a następnie opuścił obowiązkową pomeczową konferencję prasową. To w sumie dodatkowo kosztowało go 66 tys. dolarów grzywny.
Najgorszy wynik Miedwiediewa od kliku lat
Miedwiediew dotarł do trzech z ostatnich czterech finałów Australian Open. Przed rokiem przegrał z Włochem Jannikiem Sinnerem po wygraniu... dwóch pierwszych setów.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.