>>>Agnieszka Radwańska już w ćwierćfinale
Tak naprawdę nie. Powinniśmy się już przyzwyczajać do tego, że coraz częściej będziemy oglądać obydwie siostry w decydującej fazie ważnych turniejów. Tak jak zresztą przewidywaliśmy i jak sobie tego życzyliśmy. Gra Uli w tym meczu zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie. To młoda dziewczyna, która wolniej dojrzewa do wielkiego tenisa. Na razie nie jest jeszcze w pełni gotowa do gry w takich turniejach. Wczoraj przegrała, bo Wozniacki jest bardziej doświadczona. Ale jestem przekonany, że za rok, dwa Radwańska wyprzedzi Caroline w rankingu.
Zawsze podkreślałem to, że Agnieszka jest wyjątkowym talentem w skali światowej. Ma bogatą technikę, świetnie porusza się po korcie, posiada też walory psychiczne. Potrafi udowodnić, że tenis to gra, w której nie wygrywa się tylko siłą. Ula jest bardziej porównywalna z innymi tenisistkami, ale też gra nieszablonowo. Podobnie było kiedyś z siostrami Williams. Starsza Venus była bardziej uzdolniona, grała w sposób niezwykle naturalny, podczas gdy młodsza Serena zawsze trochę szarpała, grała mniej płynnie. Mimo to dogoniła, a pod niektórymi względami nawet przegoniła starszą siostrę. Czy Ula, która jest wyższa od swojej siostry, gra nieco bardziej atletycznie, zajdzie tak daleko jak Agnieszka? Życzę jej tego. Z jej zadziornym charakterem i wielką ambicją liczę, że już niedługo przebije się do czołowej dwudziestki, a może nawet dziesiątki światowego rankingu.
Bardzo się cieszę, że się przełamała. Wcześniej w tym sezonie przytrafiło jej się kilka porażek, które różnie można było tłumaczyć, m.in. kłopotami zdrowotnymi. Na pewno jednak nie grała jak dziesiąta tenisistka świata. Turniej w Indian Wells może stanowić dla niej punkt zwrotny. Na to liczę i w to wierzę.
Lubię Martę i zawsze podkreślam, że jej wielkim atutem jest naturalne, silne uderzenie z obu stron. Brakuje jej natomiast ruchliwości i sprytu taktycznego, które to cechy posiada Agnieszka. Przypomnę, że Marta odniosła już kiedyś duży sukces, awansując aż na 37. miejscu w światowym rankingu. Byłoby wspaniale, gdyby udało się jej jeszcze tam powrócić.
Przede wszystkim, pod nieobecność sióstr Williams, które bojkotują tę imprezę, pokazuje słabość kobiecego tenisa. Rosjanki są bardzo kapryśne (porażki Dementiewej i Kuzniecowej), Serbki grają nierówno (odpadła Jankovic). Zawiodły też Mauresmo i Dokic, które niedawno powróciły do gry po dłuższej przerwie. To wszystko dowodzi, że poza siostrami Williams w kobiecym tenisie brakuje obecnie prawdziwych gwiazd. Ale to dobrze dla naszych tenisistek i dla innych Polek, na przykład reprezentującej Danię Caroline Wozniacki. Dzięki temu, że turnieje tenisowe coraz bardziej przypominają golfowe, są w równym stopniu wyrównane, a przez to nieprzewidywalne, nasze dziewczęta mają większe szanse na to, by poprawić swoją pozycję w rankingach i szybciej przebić się do czołówki.
Tenis kobiecy jest bardzo otwarty. U dziewcząt dużą rolę odgrywają sprawy mentalne. Często mamy do czynienia z kryzysami i powrotami. Wiele meczów rozstrzyga się w głowie tenisistek, wyniki są zależne od nastroju, a wpływ na nie mają również sprawy pozasportowe. To żadna sztuka przewidywać, że wygrają najwyżej rozstawieni. Dlatego w Australii stawiałem na Agnieszkę i Azarenkę. Teraz dodam do tego grona również Rosjankę Pawluczenkową. Liczę na młodą falę kobiecego tenisa.