Dziennik Gazeta Prawana logo

Oskarżony wiceszef PZPN: Jestem niewinny

17 grudnia 2007, 00:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Eugeniusz K., prawa ręka Michała Listkiewicza, jest w tarapatach. Prokuratura oskarża wiceprezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej o działania na szkodę związku. Może trafić do więzienia nawet na 10 lat. "Nie mam żadnych wątpliwości, że jestem niewinny" - mówi działacz DZIENNIKOWI.


Oczywiście, że się nie przyznaję.


Nic więcej panu nie powiem, bo potem prokuratura moje słowa może użyć przeciwko mnie.


Nie będę publicznie opowiadał o mojej linii obrony. Mnie chyba nawet nie wolno tego robić. Spokojnie poczekajmy na rozwój wypadków.


Muszę czekać. Na razie poprosiłem o pisemne przedstawienie uzasadnienia zarzutów. Prokurator, który ze mną rozmawiał, przyznał, że mam do tego prawo. W ciągu 14 dni będę miał to uzasadnienie.


Ja w tej sprawie złożę zażalenie i jest to mój kolejny przywilej. Uważam, że taki środek zapobiegawczy jest nieadekwatny do sytuacji. Podobnie jest z wnioskiem o zawieszenie mnie w funkcji wiceprezesa PZPN.


Nie odpowiem, bo ktoś może dojść do wniosku, że publicznie próbuję wywierać wpływ na suwerenne decyzje prokuratury. Na pewno zostanę wezwany na kolejne przesłuchanie i wtedy będę przedstawiał wszystkie swoje argumenty.


Myśli pan, że we Wrocławiu? To się pan myli. Pojechałem do Zielonej Góry, gdzie odbywały się mistrzostwa Polski arbitrów w piłce nożnej.


Mistrzostwa odbywały się już po raz piętnasty, a więc okazja była wyjątkowa.


Zarzuty przedstawione w ubiegłym tygodniu Eugeniuszowi K. i byłemu prezesowi GKS Katowice Piotrowi D. to efekt śledztwa prowadzonego przez policję z wrocławskiego CBŚ i Prokuratury Krajowej. Obu mężczyznom zarzuca się działanie na szkodę PZPN. Kilka lat temu GKS nie miał z czego spłacać długów wobec: ZUS, urzędu skarbowego, firm, piłkarzy i trenerów. Sąd wyznaczył komornika, by ten przejął pieniądze, jakie miały trafić z Canal+ za prawa do transmisji telewizyjnych. GKS dostawał je za pośrednictwem PZPN. Związek nie przekazywał pieniędzy komornikowi, lecz przesyłał je tam, gdzie chciał.

W efekcie działania te doprowadziły do wyrządzenia szkody majątkowej w związku na kwotę ponad 1 800 000 zł. Wobec członka zarządu zastosowano środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego na kwotę 150 000 zł i zawieszenie w wykonywaniu czynności służbowych na zajmowanym stanowisku. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj