Przestańcie! Całe moje życie to wielkie wyzwanie. Każdy mecz jest wielkim wyzwaniem!
Nie muszę wymagać od nich niczego ekstra, bo już w pierwszej rundzie pokazali, że mają wielkie ambicje, podchodzą do futbolu entuzjastycznie i pracują bardzo ciężko. Prawdopodobnie dla niektórych dodatkową motywacją jest fakt, że mogą przebić się do drużyny narodowej. Kiedy patrzę na takiego Kuklisa czy Lisowskiego grających dla klubu, widzę w nich wielką ambicję.
Zapytaj ich, nie mnie! Mam taką nadzieję. Kiedy wiedzą, że selekcjoner jest na trybunach, pewnie dają z siebie coś więcej. Ale chcę wierzyć, że kiedy mnie tam nie ma, też starają się grać najlepiej, jak potrafią.
Zdecydowanie, i to wielu. To tylko kwestia czasu. Opieram się na doświadczeniach z Turcji w grudniu zeszłego roku i zgrupowaniu na Cyprze. Kilku z nich jest blisko drużyny narodowej. Kilku nigdy nie osiągnie tego poziomu. W ich karierach, w życiu każdego z nich, mogą się przydarzyć różne rzeczy. Ale jedno jest pewne - oni mają talent.
Dobre jest to, że Wisła pokazuje swoje ambicje. Że chce wejść na wyższy poziom. Już teraz stara przygotować się do rozgrywek międzynarodowych - Pucharu UEFA lub Ligi Mistrzów. Legię czeka więc trudne wyzwanie - nadążyć za Wisłą. I dla ligi to jest bardzo dobre.
Dla Matusiaka Wisła to było dobre rozwiązanie, ale zobaczymy, czy przebije się do składu. Przecież w Krakowie jest Paweł Brożek, a także Jean Paulista. Dla Łobodzińskiego to też był ważny transfer. Wiemy, co stało się z jego poprzednim klubem - w przyszłym sezonie nie czeka ich nic dobrego. Piłkarze sami wiedzą, jak troszczyć się o swoje kariery. Dla mnie najważniejsze jest to, żeby grali w klubach.
Piłkarze, którzy nie grają, zdecydowanie. Zwłaszcza ci z zagranicznych klubów. Niektórzy potrafią sobie z tym radzić, inni - niekoniecznie. Świetnym przykładem jest Mariusz Jop. Nie grał pół roku w FK Moskwa, ale kiedy go potrzebowałem, spisał się dobrze w eliminacyjnych spotkaniach z Portugalią i Finlandią. To był cud. Takie kwestie są sprawą indywidualną. Ja muszę wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności i dokonać wyboru do końca kwietnia.
Dyskusja, czy on jest dobry, nie ma sensu. Jest, bo gra w Bundeslidze. Mówimy o typie piłkarza. Czasem, i nie mówię tu o Wichniarku, mamy do czynienia z napastnikiem, który czuje się dobrze w kontrach, ale nie możesz go użyć w linii pomocy. Czasem ktoś jest "biegającym" napastnikiem, którego można uruchomić jedną długą piłką. Jan Koller z Czech to z kolei typowy król pola karnego. Jak widać typy są różne. Chodzi o specyfikę. Nie mogę jednak zabrać pięciu czy sześciu napastników. Potrzebuję też ludzi do innych formacji.
Myślę, że tak.
Przede wszystkim taka, że nie interesuje mnie to, co działo się w przeszłości. Wiem, co mam robić. W końcówce marca, po meczu towarzyskim z USA, zrobię listę, na której znajdą się nazwiska około trzydziestu piłkarzy. Poinformuję ich, że są na tej liście wstępnej. Na początku maja wyłonię z tego dwudziestu trzech graczy. Tych trzydziestu piłkarzy mam już w głowie. Wiem, czego chcę.
Kocham nie tylko polskie góry, uwielbiam po prostu góry. Lubię przyrodę. To była moja pierwsza wizyta na południu Polski i byłem pod wrażeniem Tatr, ponieważ to, co zobaczyłem, było przepiękne.