Dziennik Gazeta Prawana logo

Badania z kradzieżą w tle

17 maja 2008, 01:19
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Piętnastu naszych piłkarzy przeszło wczoraj badania lekarskie na Stadionie Śląskim pod nadzorem znakomitych specjalistów. Zawodników wcześniej zaskoczyli złodzieje, którzy chcieli ukraść samochody Macieja Żurawskiego i Pawła Golańskiego, oraz przedstawiciele światowej agencji antydopingowej WADA - czytamy w DZIENNIKU.

Testy medyczne, które nakazała przeprowadzić przed Euro UEFA, rozpoczęły się z samego rana od pobrania krwi. Później lekarz chirurgii urazowej pytał kadrowiczów o kontuzje. Następnie było badanie EKG, pomiar ciśnienia i objętości płuc. Zawodnicy byli również badani przez laryngologa, okulistę oraz ortopedę.

"To były zwykłe badania. W Legii też takie przechodziłem" - mówił pomocnik Roger Guerreiro. "UEFA dba o to, aby wszyscy zawodnicy byli przed Euro badani i dlatego też musieliśmy przeprowadzić testy medyczne. Podobna procedura miała miejsce przed mundialem, ale wtedy piłkarze byli sprawdzani jeszcze bardziej szczegółowo" - relacjonuje Jerzy Grzywocz, lekarz kadry. "Po dokładnej analizie wiadomo, że cała piętnastka jest zdrowa i nie ma powodów, aby któryś z piłkarzy, miał został wycofany z przygotowań do Euro" - dodaje.

Pozostali kadrowicze zostaną zbadani podczas zgrupowania w Niemczech.

Mimo dobrych wyników badań w zdecydowanie kiepskich humorach byli Żurawski i Golański. Złodzieje próbowali ukraść sportowe BMW piłkarza greckiej Larissy oraz Audi Golańskiego zaparkowane tuż przed hotelem Stadionu Śląskiego. Do BMW złodzieje próbowali się dostać używając nożyc, a w samochodzie obrońcy Steauy Bukareszt, pod klamką wywiercono dziurę.

"Rozwalili mi też stacyjkę. Byli to jednak bardzo nieudolni złodzieje, bo nie udało im się odjechać" - mówił Golański. Bardziej podenerwowany był Żurawski. Złodzieje zdołali skraść mu z samochodu okulary słoneczne warte około tysiąc złotych.

W godzinach rannych piłkarzy zaskoczyli również przedstawiciele światowej agencji antydopingowej WADA, którzy wzięli do przebadania próbki z moczem każdego z reprezentantów. " Wiedzieli, że jesteśmy akurat w Chorzowie, bo musimy wysłać do agencji, naszą tygodniową rozpiskę" - tłumaczył Grzywocz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj