Wrzesiński po raz kolejny skutecznie obronił tytuł wagi lekkiej. W ubiegłym roku pokonał na punkty m.in. dwóch innych meksykańskich pięściarzy: Sergio Puente i Luisa Angela Viedasa.

Reklama

W sobotę sukcesywnie budował swoją przewagę, ale rywal też miał kilka bardzo dobrych momentów i Polak musiał być czujny. W dziesiątej ostatniej rundzie obaj bokserzy ruszyli do przodu, jakby starając się pokazać, kto jest lepszy. Sędziowie jednogłośnie zadecydowali, że zwyciężył Wrzesiński.

W Dzierżoniowie po raz pierwszy od porażki w październiku z Amerykanką Mikaelą Mayer (14-0, 5 KO) zaprezentowała się "Kleo" Brodnicka. Rywalką byłej mistrzyni świata WBO w kategorii super piórkowej była Kolewa, która w przeszłości boksowała z klasowymi zawodniczkami.

Bułgarka śmiało na początku ruszyła do przodu, próbując zaskoczyć Brodnicką. Polka przetrzymała napór rywalki i od trzeciej rundy budowała przewagę. W czwartej była nawet bliska posłania Bułgarki na deski, ale ta przetrwała kryzys. W ósmej ostatniej rundzie Kolewa ponownie ruszyła agresywnie do ataku, ale Polka nie pozwoliła sobie wydrzeć zwycięstwa i jednogłośnie wygrała na punkty.

Wiele emocji dostarczyła walka Łukasza Maćca (27-3-1, 5 KO) z Pablo Mendozą z Nikaragui (9-8, 9 KO). Polak zaczął dobrze, ale później do głosu doszedł rywal i trudno było po ostatniej rundzie wskazać, kto wygrał. Sędziowie jednogłośnie uznali, że Maciec, z czym trenerzy Mendozy nie mogli się pogodzić i wymownie kręcili głowami.

Świetne widowisko stworzyli Michał Leśniak (14-1-1, 4 KO) z Ekwadorczykiem Rodrigo Labre (6-4, 2 KO), którzy boksowali ofensywnie i parli do przodu. Polak w piątej rundzie był liczony i była to pierwsza taka sytuacja w jego karierze. Później ruszył do ataku i wygrał jednogłośnie na punkty.

W innych pojedynkach gali w Dzierżoniowie: Aleksander Jasiewicz (2-1) przegrał z Czechem Lukasem Dekysem (4-0), Kamil Kuździeń (5-0) okazał się lepszy od Damiana Stanisławskiego (4-2), a Stanisław Gibadło (6-0) od Holendra Malvina Wassinga (7-6-4, 2 KO).