Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy w tym roku Formuła 1 będzie ciekawsza?

25 marca 2009, 20:47
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Przegrałem mistrzostwo na ostatniej prostej. Każdy normalny człowiek uroniłby łezkę. Ja zalałem nimi cały kask" - mówił po ostatnim Grand Prix zeszłego sezonu Felipe Massa. Czy w tym roku może być jeszcze ciekawiej? Czy znowu rządzić będzie Ferrari z McLarenem, a może do głosu dojdą niedoceniane BMW i Toyota oraz rewelacyjny Brawn GP?

Pierwsze odpowiedzi dostaniemy już w niedzielę w Australii (transmisja w Polsacie od 7.45), ostatnią, najważniejszą, 1 listopada w Abu Zabi.

Włoski team z Maranello nie błyszczał podczas przedsezonowych testów (w Bahrajnie, Jerez i Barcelonie), ale nie miał też takich problemów jak McLaren. Stajnia z Woking w żaden sposób nie potrafiła przystosować się do większości nowych przepisów, które będą obowiązywały w tym sezonie.

„Usterka goni usterkę” - alarmował na początku marca dziennik „The Guardian”, odnosząc się do pechowych testów Srebrnych Strzał w Andaluzji. Kłopotów i niedociągnięć (głównie jeśli chodzi o aerodynamikę) było o wiele więcej, dlatego nawet sam szef teamu Ron Dennis stwierdził, że w Melbourne nie zdziwi się, jeśli jego kierowcy zajmą miejsca w środku stawki. Kto może skorzystać z niemocy McLarena? Przede wszystkim debiutant w 10-zespołowej stawce, spadkobierca Hondy (Japończycy ogłosili na początku roku bankructwo) - Brawn GP.

>>>"Hamilton jest w głębokiej d..."

Nowy team stworzony przez „maga paddocku” Rossa Brawna (dyrektor techniczny w Bennettonie, a później w Ferrari) ku zaskoczeniu wszystkich obserwatorów zdominował zimowe testy. i najstarszy kierowca w stawce. Fenomen brytyjskiej stajni polega przede wszystkim na perfekcyjnym wręcz wykorzystywaniu luk w nowych przepisach.

W poniedziałek . „To dopiero skandal! Dzięki mniejszym dyfuzorom będą zyskiwali prawie 00,5 sekundy na każdym okrążeniu. Grają nieczysto, a pomysłodawcą tego był przecież Ross Brawn, szef techniczny stowarzyszenia teamów FOTA. Powinien świecić przykładem, a nie bezczelnie oszukiwać!” - napisała środowa „La Gazzetta dello Sport”.

Ale to niejedyna afera w ostatnich dniach. W ubiegłym tygodniu Międzynarodowa Federacja Samochodowa (FIA) tuż przed startem rywalizacji zmieniła zasady gry. Dla Roberta Kubicy i innych regularnych, ale niedysponujących szybkimi bolidami kierowców, oznaczałoby to koniec marzeń o triumfie w klasyfikacji generalnej. Niesmak jednak pozostał.

>>>Formuła 1 to wyścigi wygłodzonych chudzielców

Z kolei we wtorek szef F1 Bernie Ecclestone przyznał w wywiadzie dla dziennika „TheTimes”, że McLaren i Renault groziły bojkotem GP Australii, jeśli nie otrzymałyby pieniędzy wynikających z tzw. concorde agreement (umowy zawieranej pomiędzy władzami F1 a szefami dziesięciu zespołów). - grzmiał szef Renault Flavio Briatore. Ostatecznie Ecclestone’owi udało się uregulować brakującą sumę.

Nowy sezon zapowiada się niezwykle ciekawie nie tylko z powodu afer i zakulisowych gierek. Dwie najważniejsze zmiany w przepisach mogą zachwiać Najszybszym Cyrkiem Świata. Pierwsza to KERS (system odzyskiwania energii kinetycznej dającej dodatkową moc 80 kW). Druga: nowe, gładkie opony (po raz pierwszy od 1997 r., gdy je wycofano, uznając za zbyt niebezpieczne). Oczy wszystkich Polaków zwrócone będą oczywiście na Roberta Kubicę.

Ready, steady, go!

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj