Drugi rezultat, gorszy o 0,8 s, uzyskał na 5-kilometrowej trasie Fin Jari-Matti Latvala (VW Polo WRC), a trzeci Brytyjczyk Kris Meeke (Citroen DS3 WRC) - strata 1,4 s.

Reklama

Mam nadzieję, że tym razem pogoda na Korsyce będzie lepsza. W zeszłym roku z powodu ulewnego deszczu odwołano fragment trasy. Teraz została ona prawie w połowie zmieniona, ja to lubię. Korsyka na pewno nie jest łatwym rajdem, w poprzednich edycji nie uzyskałem dobrego rezultatu. Dlatego w tym roku liczę na to, że wreszcie dobrze pojadę i powalczę o zwycięstwo - zapowiada Ogier.

Rajd Korsyki, nazywany przez zawodników rajdem... 1000 zakrętów, jest jednym z najstarszych w kalendarzu WRC. Impreza nie była tylko rundą mistrzostw świata w 1996 roku i w latach 2009-14, gdy jej trasy prowadziły drogami w Alzacji, gdzie wychował się i stawiał pierwsze kroki za kierownicą dziewięciokrotny mistrz świata Ogier.

Od 2015 roku impreza wróciła na Korsykę, rok temu triumfował Latvala, Ogier zajął 15. miejsce. Powodem była awaria skrzyni biegów, w efekcie czego Francuz nie ukończył pierwszego etapu.

Trasy na Korsyce są bardzo szybkie, a więc dość niebezpieczne. W ubiegłych edycjach doszło na francuskiej wyspie do kilku bardzo poważnych wypadków. W 1985 roku zginął tam włoski kierowca Attilio Bettega, rok później wypadku nie przeżył Fin Henri Toivonen.

W tym roku trasa rajdu ma 390 km podzielonych tylko na dziesięć odcinków specjalnych. Najdłuższy z nich pokonywany przez kierowców w niedzielę, Antisanti - Poggio di Nazza ma 53,8 km długości. Bardzo długi jest także 49,7-kilometrowy piątkowy odcinek Acqua Doria - Albitreccia. W tym roku 161 km trasy to próby zupełnie nowe, po raz pierwszy wprowadzone do programu.

Na Korsyce Ogier może już sobie zapewnić kolejny tytuł mistrza świata. Obecnie Francuz ma w klasyfikacji generalnej 59 pkt przewagi nad zajmującym drugie miejsce Norwegiem Andreasem Mikkelsenem. Aby świętować już w najbliższą niedzielę, Francuz musi swoją przewagę nad rywalami powiększyć do minimum 85 pkt.