Dziennik Gazeta Prawana logo

Formuła 1: Szef Mercedes GP przyznał, że bolidy Hamiltona i Bottasa są słabsze od maszyn Ferrari

29 maja 2017, 10:49
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ekipa Mercedes AMG GP w akcji podczas GP Monako
Ekipa Mercedes AMG GP w akcji podczas GP Monako/PAP/EPA
"Obecnie jesteśmy słabsi od Ferrari, szybko musimy nadrobić zaległości" - przyznał po niedzielnym wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Monako na ulicznym torze w Monte Carlo szef teamu Mercedes GP Toto Wolff.

W Monte Carlo triumfował Niemiec Sebastian Vettel, drugie miejsce zajął Fin Kimi Raikkonen (obaj Ferrari), a na trzeciej pozycji uplasował się Australijczyk Daniel Ricciardo z Red Bulla.

Team Ferrari odniósł pierwsze zwycięstwo w Monte Carlo od... 2001 roku, gdy na tym torze triumfował Niemiec Michael Schumacher.

Vettel umocnił się na pozycji lidera cyklu, ma już 25 pkt przewagi na drugim Brytyjczykiem Lewisem Hamiltonem z Mercedesa, który uplasował się na 7. pozycji.

Przed weekendem w Monako z 64 wyścigów F1, jakie zostały rozegrane od początku sezonu 2014, gdy wprowadzono nowe, turbodoładowane, hybrydowe silniki V6 o pojemności 1,6 litra, niemiecki zespół wygrał 54. W tym roku z sześciu eliminacji, w trzech najszybszy był Vettel, dwie wygrał Hamilton, a jedną drugi kierowca ekipy Mercedesa Fin Valtteri Bottas.

"W Monte Ferrari zasłużyło na wygraną, mieli najszybszy samochód" - dodał Wolff. Austriak jest jednak przekonany, że druga połowa sezonu będzie należała do jego teamu.

"My od początku tego roku mieliśmy trochę problemów z oponami, dopiero teraz powoli wszystko się normuje. Wpływ na nasze wyniki na pewno miała także zmiana personalna w ekipie po odejściu Nico Rosberga. Bottas to świetny kierowca, ale musiał się u nas zaaklimatyzować. Sądzę, że potrzebujemy jeszcze jednego wyścigu, aby wszystko wróciło do normy" - uważa Wolff.

Jego zdaniem aktualna przewaga w klasyfikacji generalnej 25 pkt Vettela nad Hamiltonem, nie będzie miała żadnego wpływu na końcowe rezultaty sezonu 2017.

"Wystarczy jedna +wpadka+, np. awaria silnika w Ferrari i walka zacznie się od zera. Nie ma żadnych powodów do obaw" - zakończył Wolff, którego optymizmu nie podziela jednak w pełni szef sportowy zespołu Niki Lauda. Jego zdaniem, inżynierów Mercedesa czeka teraz bardzo poważne zadanie, bowiem muszą zniwelować rosnącą przewagę techniczną Ferrari.

"Włosi mają chyba znacznie poprawiony silnik. Może być coraz trudniej z nimi wygrywać" - uważa Lauda.

Kolejna 7. runda mistrzostw świata - Grand Prix Kanady odbędzie 11 czerwca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj