Polacy byli jedną z rewelacji pierwszego dnia. Mimo przebitej opony uzyskali najlepszy czas i objęli prowadzenie w klasyfikacji tej kategorii. Wprawdzie prawdopodobnie otrzymają karę za spóźnienie na start, ale nie było to ich największe zmartwienie.
– mówił w niedzielę wieczorem Marton.
Ostatecznie auto udało się doprowadzić do sprawności, ale nie wiadomo, czy Polakom uda się dojechać do mety w Neom.
Jak podkreślił Marton, kłopoty te mogą wynikać z tego, że samochód dotarł do nich bardzo późno i nie było czasu na porządne testy.
– przypuszcza Marton.
Załoga Aron Domżała, Maciej Marton debiutowała w poprzednim Dakarze, ale w kategorii samochodów. Polacy bardzo dobrze sobie radzili, w połowie rajdu zajmowali ósme miejsce, ale popełnili błąd nawigacyjny i wjechali do kanionu, z którego ich Toyotę helikopterem udało się wydobyć dopiero po kilku dniach.
Podobnie jak przed rokiem, obecnie także w kategorii UTV startują ich ojcowie – Maciej Domżała i Rafał Marton.
– dodał Maciej Marton.
Pierwszego dnia załoga ojców straciła do synów godzinę. – podkreślił.
Maciej Domżała zapewnił, że w zespole nie ma żadnej rywalizacji.
Poniedziałkowy etap Dakaru prowadzi z Al-Wadżh do miejscowości Neom. Trasa liczy 401 kilometrów, w tym 367 to odcinek specjalny.