Dziennik Gazeta Prawana logo

Rajd Dakar. Polacy zwycięzcami 4. etapu po karach rywali. Domżała ma problem z okiem

6 stycznia 2022, 09:11
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rajd Dakar
<p>Rajd Dakar</p>/PAP/EPA
Po karach dla dwóch czołowych załóg Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk zostali zwycięzcami 4. etapu Rajdu Dakar w kategorii lekkich pojazdów UTV. Problemy z okiem ma Aron Domżała i nie wiadomo, jak długo będzie mógł kontynuować jazdę.

Najlepszy czas środowego etapu z metą w Rijadzie uzyskali Brazylijczycy Rodrigo Luppi De Oliveira i Maykel Justo, którzy wyprzedzili Amerykanina Austina Jonesa i Brazylijczyka Gustavo Gugelmina oraz Goczała z Gospodarczykiem. Po weryfikacji wyników okazało się, że dwie czołowe załogi otrzymały po sześć minut kary i spadły w klasyfikacji za Polaków.

Pechowy etap dla Domżały i Martona

Tym samym wszystkie dotychczasowe dakarowe odcinki w klasie UTV padły łupem biało-czerwonych. Prolog wygrali Marek Goczał z Łukaszem Łaskawcem, którzy byli najlepsi także we wtorek. W niedzielę najszybsi byli Domżała z Maciejem Martonem, a w poniedziałek swoje pierwsze zwycięstwo odniósł Michał Goczał.

Środa była pechowa dla załogi Domżała, Marton. Najpierw zawodnicy musieli zamienić się miejscami z powodu problemów z łzawiącym okiem kierującego Domżały, a później ich samochód uderzył w auto rywala stojące w nieoznakowanym miejscu. Polacy poważnie uszkodzili samochód i musieli czekać na ciężarówkę serwisową. Dotarli do mety, ale z kilkugodzinną stratą.

– powiedział po dotarciu na biwak Domżała.

Problemy z okiem

Kierowca zespołu fabrycznego Can-Ama ma też inne zmartwienie. Od dwóch dni ma problemy z łzawiącym okiem, co bardzo utrudnia jazdę.

– dodał Domżała.

Domżała i Marton startują w Dakarze po raz czwarty. Każdy ich dotychczasowy występ to historia wzlotów i upadków. Już w 2019 roku w Ameryce Południowej zaskoczyli wszystkich, plasując się po czterech etapach w czołowej dziesiątce kategorii samochodów. Wówczas popełnili błąd nawigacyjny i wjechali w wąski kanion zakończony półką skalną, z której po kilku dniach ich Toyotę wydobył helikopter. Później przesiedli się na lekki pojazd UTV, wygrywali etapy, ale prześladowały ich też awarie. Przed rokiem odnieśli duży sukces, zajmując trzecie miejsce.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRobert Deziel Junior piłkarzem Legii Warszawa. Do stolicy trafił z Bayernu Monachium »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj