Najlepszy czas środowego etapu z metą w Rijadzie uzyskali Brazylijczycy Rodrigo Luppi De Oliveira i Maykel Justo, którzy wyprzedzili Amerykanina Austina Jonesa i Brazylijczyka Gustavo Gugelmina oraz Goczała z Gospodarczykiem. Po weryfikacji wyników okazało się, że dwie czołowe załogi otrzymały po sześć minut kary i spadły w klasyfikacji za Polaków.
Pechowy etap dla Domżały i Martona
Tym samym wszystkie dotychczasowe dakarowe odcinki w klasie UTV padły łupem biało-czerwonych. Prolog wygrali Marek Goczał z Łukaszem Łaskawcem, którzy byli najlepsi także we wtorek. W niedzielę najszybsi byli Domżała z Maciejem Martonem, a w poniedziałek swoje pierwsze zwycięstwo odniósł Michał Goczał.
Środa była pechowa dla załogi Domżała, Marton. Najpierw zawodnicy musieli zamienić się miejscami z powodu problemów z łzawiącym okiem kierującego Domżały, a później ich samochód uderzył w auto rywala stojące w nieoznakowanym miejscu. Polacy poważnie uszkodzili samochód i musieli czekać na ciężarówkę serwisową. Dotarli do mety, ale z kilkugodzinną stratą.
– powiedział po dotarciu na biwak Domżała.
Problemy z okiem
Kierowca zespołu fabrycznego Can-Ama ma też inne zmartwienie. Od dwóch dni ma problemy z łzawiącym okiem, co bardzo utrudnia jazdę.
– dodał Domżała.
Domżała i Marton startują w Dakarze po raz czwarty. Każdy ich dotychczasowy występ to historia wzlotów i upadków. Już w 2019 roku w Ameryce Południowej zaskoczyli wszystkich, plasując się po czterech etapach w czołowej dziesiątce kategorii samochodów. Wówczas popełnili błąd nawigacyjny i wjechali w wąski kanion zakończony półką skalną, z której po kilku dniach ich Toyotę wydobył helikopter. Później przesiedli się na lekki pojazd UTV, wygrywali etapy, ale prześladowały ich też awarie. Przed rokiem odnieśli duży sukces, zajmując trzecie miejsce.