To jego drugie "triple-double" w tym sezonie i 16. w karierze. A statystyki mógł jeszcze poprawić, gdyby miał lepszą skuteczność w ataku. Trafił bowiem zaledwie dziewięć z 27 oddanych rzutów oraz zaledwie pięć z 10 wolnych.

"Nie wiem, co się działo, ale gra ofensywna kompletnie mi dziś nie wyszła. Piłki nie chciały po prostu wpadać do kosza. Na szczęście moi koledzy wykonali świetnie swoje zadania i byli zawsze tam, gdzie powinni" - powiedział Antetokounmpo.

Najskuteczniejszy w ekipie z Milwaukee był Eric Bledsoe, który zdobył 30 punktów. W drużynie gości brylował C.J. McCollum. 28-letni koszykarz odnotował 37 punktów. Niespełna 30 minut na parkiecie spędził pozyskany niedawno Carmelo Anthony i w tym czasie zdołał rzucić 18 punktów. To dziewiąta porażka Portland w jedenastu ostatnich meczach.

"Giannis to Giannis. Trudno cokolwiek o nim powiedzieć, bo on na parkiecie pokazuje, co potrafi. Wydaje mi się, że potrafiliśmy mu trochę utrudnić zadanie. Myślę, że mimo porażki zrobiliśmy krok w dobrym kierunku. I mam nadzieję, że tą drogą będziemy teraz podążać" - skomentował Anthony.

W drugim czwartkowym meczu bohaterem został Brandon Ingram, a New Orleans Pelicans pokonali na wyjeździe Phoenix Suns 124:121. Ingram przy stanie 115:117 zdobył pięć punktów z rzędu i zapewnił gościom prowadzenie. W sumie uzyskał 28 punktów i miał osiem zbiórek.

"Taki wynik nie jest wyłącznie moja zasługą, a całej drużyny. Starałem się też dawać jak najwięcej swoim kolegom i fajnie to dzisiaj wyszło" - powiedział Ingram.

A trener "Pelikanów" Alvin Gentry dodał: "Każde zwycięstwo na wyjeździe jest bardzo cenne. Ale zdaję sobie sprawę, że nasza gra nie wygląda jeszcze tak, jak powinna. Musimy być bardziej sprytni".

W drużynie z Phoenix najskuteczniejszy był z 25 pkt Kelly Oubre Jr.