O losach spotkania w AT&T Center w San Antonio w dużej mierze zdecydowały rzuty za trzy punkty. Gospodarze trafili 19, co jest ich najlepszym osiągnięciem w sezonie, do tego przy 54-procentowej skuteczności. Z kolei "Kozły" miały celnych 15 z 45 prób.

Reklama

To bardzo ważne dla nas zwycięstwo, bo pokazujące, że jesteśmy w stanie walczyć z najlepszymi ekipami ligi - podkreślił DeMar DeRozan, który z 25 punktami był najskuteczniejszym graczem "Ostróg".

Ich trener Gregg Popovich nie wprost, ale przyznał, że to było najlepsze spotkanie jego drużyny w trwających rozgrywkach. Trudno byłoby znaleźć argumenty na +nie+. Fizycznie prezentowaliśmy się bardzo dobrze, graliśmy stabilnie. Może początek trzeciej kwarty był nieco gorszy, ale generalnie to był bardzo udany wieczór - skomentował.

Spurs, którzy mają w dorobku 15 zwycięstw i 20 porażek, są na ósmej pozycji w Konferencji Zachodniej.

Bucks doznali pierwszej porażki od sześciu występów, dopiero szóstej w sezonie, za to najwyższej. Nie pomógł im kolejny dobry mecz w wykonaniu Giannisa Antetokounmpo. Reprezentant Grecji uzyskał 24 punkty, miał 12 zbiórek i osiem asyst.

Z bilansem 32-6 zespół z Milwaukee nadal jest najlepszy w lidze. Na Wschodzie wyraźnie wyprzedza bostońskich "Celtów" (25-9), którzy w poniedziałek przegrali w Charlotte z tamtejszymi Hornets 94:99.

Na Zachodzie prowadzą koszykarze Los Angeles Lakers (29-7), którzy tej nocy pauzowali. Drugą pozycję - po wyjazdowej wygranej 123:115 z Atlanta Hawks - już samodzielnie zajmują Denver Nuggets (25-11).

Reklama

Nikola Jokic uzyskał dla gości aż 47 punktów, co jest jego rekordem kariery. Poprzedni, sprzed ponad dwóch lat, poprawił o siedem "oczek".

Nie sądziłem, że taki ze mnie strzelec - przyznał z uśmiechem i dodał: Mecz się jakoś tak szczęśliwie ułożył. Oddawałem sporo rzutów, często stawałem na linii wolnych i trochę się punktów uzbierało.

Trae Young z Hawks zakończył spotkanie z 29 punktami. Zespół z Atlanty (8-29) ma obecnie najsłabszy bilans w lidze.

Po raz 11. w sezonie - najwięcej w lidze - z tzw. triple-double cieszył się Luka Doncic z Dallas Mavericks. W wygranym 118:110 meczu z Chicago Bulls uzyskał 38 punktów, 11 zbiórek i 10 asyst.

Jego trener Rick Carlisle tym razem nie był zaskoczony statystycznymi osiągnięciami Słoweńca, a jego spokojem. Rywale coraz częściej wysyłają przeciw niemu swoich największych atletów, by wywierać na nim fizyczną presję, zmuszać do bezpośredniej walki, ale on na chłodno, z pełnym spokojem robi swoje, jakby w ogóle nie robiło to na nim żadnego wrażenia - podkreślił szkoleniowiec "Mavs", którzy z bilansem 23-13 plasują się na szóstej pozycji na Zachodzie.

Liderem "Byków" był także Europejczyk - Fin Lauri Markkanen, zdobywca 26 punktów. Nie był w pełni sił, skręcona kostka mocno utrudniała mu poruszanie się po boisku. Jestem pełen podziwu dla niego, bo grał dziś głównie sercem - przyznał trener ekipy z Chicago (13-24) Jim Boylen.