Zgodnie z planem władz ligi, do rywalizacji po przerwie mają przystąpić 22 najlepsze obecnie drużyny, a wszystkie mecze będą rozgrywane w parku rozrywki Disney World w Orlando.

Reklama

Reporter Shams Charania z portalu "The Athletic's" podał, że Irving zorganizował w piątek zdalne spotkanie z udziałem ponad 80 zawodników występujących w NBA. Podczas niego miał powiedzieć, że nie popiera pomysłu gry w Orlando i ma to mieć dodatkowy przekaz.

Nie jestem zwolennikiem systematycznego rasizmu. Coś tu pachnie trochę podejrzanie... Jestem gotowy zrezygnować z wszystkiego co mam, by doprowadzić do reformy społecznej - miał powiedzieć 28-letni koszykarz.

Dziennikarz stacji ESPN Adrian Wojnarowski relacjonował zaś słowa "powszechnie szanowanego" zawodnika, którego tożsamości nie wyjawił.

Kiedy zaczniemy znów grać w koszykówkę, to wiadomości zostawią kwestię systemowego rasizmu i skupią się na tym, kto co zrobił w meczu minionego wieczora. To kluczowy moment dla nas, by móc grać oraz mieć wpływ na to, co dzieje się w naszych społecznościach. Zadajemy sobie pytanie "Gdzie i jak możemy wywrzeć największy wpływ?" Zdrowie psychiczne jest również częścią tej dyskusji i tego, jak sobie z tym wszystkim poradzić, będąc w bańce - zaznaczył anonimowo koszykarz.

Vincent Goodwill z Yahoo Sports napisał, że podobno część graczy podczas wspomnianego spotkania miała zaznaczyć, że nieprzystąpienie do gry wpłynie negatywnie na ich sytuację ekonomiczną nie tylko w tym sezonie, ale i dalszej perspektywie. Gwiazdy ligi ostrzegały też resztę, że siła przebicia związku zawodników NBA obecnie podczas pandemii jest słaba.

Inny reporter Yahoo Sport Chris Haynes podał, że Irving zapowiedział, iż wesprze zawodników, jeśli ci zdecydują się wznowić rozgrywki w Orlando.

Jak podawały wcześniej media, część koszykarzy ma zastrzeżenia co do obostrzeń, które mają obowiązywać w trakcie rywalizacji po powrocie do gry. Część z nich może odmówić gry, ponieważ chcą mieć więcej swobody w poruszaniu, niż jest to planowane.

Temat protestów związanych z rasizmem powrócił w USA ze wzmożoną siłą pod koniec maja. Wówczas brutalnie zabity w Minneapolis został George Floyd. Jeden z policjantów, którzy go zatrzymali, przycisnął kolanem jego szyję do ziemi i przyduszał go przez kilka minut. Mężczyzna w następstwie tego zmarł.