Dziennik Gazeta Prawana logo

Koszykarze Startu o krok od sprawienia sensacji. Zabrakło jednej sekundy

22 października 2020, 08:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Koszykarze drużyny Pszczółka Start Lublin Lester Medford Jr. (L) i Damian Jaszke (P) oraz Nicolas Brussino (C) z zespołu Casademont Saragossa podczas meczu Ligi Mistrzów FIBA
<p>Koszykarze drużyny Pszczółka Start Lublin Lester Medford Jr. (L) i Damian Jaszke (P) oraz Nicolas Brussino (C) z zespołu Casademont Saragossa podczas meczu Ligi Mistrzów FIBA</p>/PAP
Koszykarze Pszczółki Startu omal nie sprawili sensacji w swoim debiucie w Lidze Mistrzów FIBA. Mecz w Lublinie z czwartym zespołem poprzedniej edycji rozgrywek Casademontem Saragossa przegrali zaledwie 85:86, a zwycięstwo goście zapewnili sobie w ostatniej sekundzie.

Wtedy to, przy prowadzeniu gospodarzy 83:83, celnym rzutem z dystansu popisał się Amerykanin D.J. Seeley.

Na początku spotkania debiutujący w europejskich rozgrywkach lubelscy koszykarze byli trochę spięci, co pewni swego rywale skwapliwie wykorzystywali. Pierwszą kwartę goście wygrali dziewięcioma punktami.

Pierwsze, historyczne punkty dla Startu w Lidze Mistrzów FIBA zdobył Kacper Borowski. Od drugiej kwarty podopieczni Davida Dedka zaczęli mozolnie odrabiać straty, które w końcówce trzeciej części nie tylko zniwelowali po "trójce" Martinsa Laksy na 58:58, ale po celnym rzucie Sherrona Dorsey-Walkera objęli prowadzenie.

Jeszcze na niespełna pięć minut przed końcem meczu przewaga Startu wynosiła 11 punktów, ale determinacja zawodników z Saragossy i ich rutyna sprawiły, że to oni odnieśli szczęśliwe zwycięstwo.

"Gdyby przed meczem ktoś powiedział, że z Saragossą przegramy tylko jednym punktem, to pukano by się w głowę, ale faktycznie byliśmy bardzo blisko odniesienia sukcesu w swoim historycznym występie w europejskiej elicie drużyn koszykarskich. Zabrakło taktycznego cwaniactwa w końcówce, ale wszystkich zawodników muszę pochwalić za walkę z zespołem, który ma 18-krotnie większy budżet niż my. Na każdej pozycji to nasi przeciwnicy mieli przewagę wzrostu i ta ich fizyczna siła też nie była bez znaczenia" - powiedział po meczu trener Pszczółki Startu David Dedek.

"Lubelska drużyna zaprezentowała dobrą grę w obronie, a my po udanym początku zbyt łatwo pozwoliliśmy przeciwnikom na odrobienie strat. W ostatnich minutach wróciliśmy do swojej gry, do pełnej koncentracji, co przyniosło zwycięstwo, choć było ono szczęśliwe" - stwierdził trener Casademontu Diego Ocampo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Tematy: koszykówka
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj