76ers przystąpili do meczu bez swojego najlepszego zawodnika - Joela Embiida. Kameruński środkowy narzekał na ból pleców. Początkowo jego brak gościom nie przeszkadzał i szybko zbudowali 14-punktowe prowadzenie.

Reklama

Później jednak kontrolę nad meczem zaczęli przejmować Jazz. Stratę zniwelowali w połowie drugiej kwarty i później już nawet przez moment nie przegrywali. Niespodziewanie ich siłą napędową okazał się Clarkson, który trafił 13 z 20 rzutów z gry, w tym osiem za trzy punkty.

"Po prostu wychodzę na parkiet i robię to, co oczekuje ode mnie trener. Zespół mi ufa, pozwala być sobą, a to dodaje mnóstwo pewności siebie" - powiedział bohater wieczoru.

Simmons z rekordem kariery

Wśród pokonanych najlepszy był Ben Simmons, który zdobywając 42 punkty ustanowił rekord kariery. Do tego miał 12 asyst i dziewięć zbiórek.

"Nawet nie wiedziałem, że zdobył aż tyle punktów. Robił jednak na parkiecie znacznie więcej niż tylko to. Świetnie bronił, kontrolował tempo" - komplementował podopiecznego trener Doc Rivers.

To było ósme z rzędu zwycięstwo Jazz i 19. w ostatnich 20 meczach. Mogą się pochwalić najlepszym obecnie bilansem w lidze - 23 wygrane i pięć porażek. 76ers (18-10) natomiast przegrali trzecie spotkanie z rzędu, ale nadal prowadzą na Wschodzie.

Curry trafił siedem "trójek"

Najgorzej prezentuje się obecnie Cleveland Cavaliers, które zanotowało ósmą kolejną porażkę. Tym razem ekipa ze stanu Ohio na wyjeździe uległa Golden State Warriors 98:129. Spotkanie wyrównane było tylko w pierwszej kwarcie, a później gospodarze systematycznie powiększali przewagę.

W świetnej formie jest ostatnio rozgrywający Warriors Stephen Curry. Tym razem w 30 minut zdobył 36 punktów, trafiając 13 z 19 rzutów z gry, w tym siedem za trzy punkty.

Od sezonu 1970/71, kiedy stosowne dane zaczęto gromadzić, Curry jest drugim po Michaelu Jordanie zawodnikiem, który w dziesięciu kolejnych spotkaniach notował co najmniej 25 punktów, przy minimum 50-procentowej skuteczności.

"To efekt ośmiu, dziewięciu lat doświadczenia. Dostrzegam dużo więcej rzeczy na parkiecie. Potrafię lepiej przewidywać, jak rywale będą grali i łatwiej znajduję wolną przestrzeń do oddania rzutu" - powiedział 32-letni Curry.