W wieku co najmniej 33 lat takiej serii nie miał przed Currym żaden inny koszykarz.

Reklama

W poniedziałek rozgrywający Warriors trafił m.in. 10 z 17 rzutów za trzy punkty. To niemal tyle, co łącznie wszyscy zawodnicy 76ers i z lepszą od nich skutecznością. Gospodarze na 12 trafień z dystansu potrzebowali aż 32 próby.

"Jest w tym coś pięknego. To jest niczym sztuka. Jego grę niesamowicie się ogląda. Nikt wcześniej nie robił tego, co on teraz. Widziałem niesamowite serie Kobe'ego Bryanta, oczywiście Michael Jordan też potrafił trafiać kosz za koszem, ale nikt nie potrafił rzucać tak jak Steph" - komplementował podopiecznego trener Steve Kerr.

Uznania dla Curry'ego nie krył też szkoleniowiec 76ers - Doc Rivers.

"Nie wiem, czy kiedykolwiek widziałem zawodnika w tak niesamowitej formie. Gwarantuję, że nikt wcześniej nie zdobywał punktów w taki sposób jak on" - podkreślił.

Curry'emu w starciu z 76ers łatwiej przychodziło zdobywanie punktów zza linii oddalonej od kosza o 7,24 m niż z bliższej odległości. Za dwa punkty trafił bowiem cztery z 11 rzutów.

To był szósty w tym sezonie mecz Curry'ego, w którym trafił co najmniej dziesięć rzutów "za trzy". Żaden inny zawodnik nie miał takich meczów więcej niż pięć w trakcie całej kariery.

Warriors mają na koncie po 29 zwycięstw i porażek. W tabeli Konferencji Zachodniej zajmują dziewiąte miejsce.

76ers (39-18) natomiast są najlepsi w Konferencji Wschodniej. Do meczu z "Wojownikami" przystąpili bez kontuzjowanego Tobiasa Harrisa i chorego Bena Simmonsa. W ich szeregach najlepszy był Kameruńczyk Joel Embiid, który uzyskał 28 pkt, 13 zbiórek i osiem asyst. 15 punktów dołożył Seth Curry - młodszy brat Stephena.

Minionej nocy świetny mecz rozegrał także Nikola Jokic. Serbski środkowy Denver Nuggets na swoim koncie zapisał 47 pkt, 15 zbiórek i osiem asyst, a jego zespół po dwóch dogrywkach pokonał we własnej hali Memphis Grizzlies 139:137.

Wśród pokonanych na wyróżnienie zasługuje rozgrywający Ja Morant. 21-latek miał 36 pkt, 12 asyst i osiem zbiórek.