Dziennik Gazeta Prawana logo

Wrocław dalej czeka na finał. Czarni doprowadzili do remisu

11 maja 2022, 07:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Koszykarz Śląska Wrocław Kodi Justice (L) i Anthony Lewis (P) z Grupy Sierleccy Czarnych Słupsk podczas czwartego meczu półfinałowego Ekstraklasy
<p>Koszykarz Śląska Wrocław Kodi Justice (L) i Anthony Lewis (P) z Grupy Sierleccy Czarnych Słupsk podczas czwartego meczu półfinałowego Ekstraklasy</p>/PAP
Po dwóch pierwszych meczach półfinałowych koszykarze Śląska prowadzili z Grupą Sierleccy Czarni Słupsk 2-0 i wydawało się, że już nic im nie odbierze gry w finale ekstraklasy po 18 latach czekania. We wtorek przegrali jednak we Wrocławiu po raz drugi (69:89) i decydujące spotkanie zostanie rozegrane teraz w hali Czarnych.

Niedzielna porażka 60:123 miała być tylko wpadką Śląska, która jedynie przedłużyła przypieczętowanie awansu do finału play off. Wtorkowy mecz miał być inny i był rzeczywiście inny, ale finalnie górą ponownie byli przyjezdni.

Goście utrzymywali bezpieczną przewagę

Śląsk prowadził we wtorek tylko raz i to na samym początku meczu. Po „trójce” Ivana Ramljaka było 3:2 i na tym koniec. W kolejnych fragmentach spotkania rzuty zza linii 6,75 metrów były już tylko atutem gospodarzy, podobnie jak w pierwszym pojedynku obu ekip we Wrocławiu. Po trafieniu Marka Klassena na niewiele ponad dwie minuty przed końcem pierwszej kwarty Czarni prowadzili już 22:12.

W przeciwieństwie do niedzielnego meczu ekipa ze Słupska „nie odjechała” Śląskowi, ale do ośmiu punktów przewagi po pierwszej kwarcie, w drugiej dorzucili kolejne osiem i prowadzili 50:34. Na początku trzeciej odsłony spotkania Kodi Justice trafił za „trzy”, ale za chwilę William Garrett odpowiedział tym samym. Tak wyglądały kolejne fragmenty i Czarni cały czas utrzymywali bezpieczną przewagę.

Czarni wygrali dzięki rzutom za trzy punkty

Po trafieniu Aleksandra Dziewy w czwartej kwarcie Śląsk przegrywał 61:73, do końca pozostawało ponad siedem minut i kibice w Hali Stulecia mogli mieć jeszcze nadzieję na odwrócenie losów meczu. W kolejnych fragmentach meczu przewaga Czarnych przewaga nie malała. Kiedy przy wyniku 64:76 najpierw trafił Garrett, a następnie Klassen dorzucił kolejną „trójkę” (64:81) i było już pewne, że będzie potrzebny piąty mecz w Słupsku.

Czarni ponownie wygrali dzięki rzutom za trzy punkty. Na 36 prób 15 było skuteczne (41 procent), a Śląsk miał odpowiednio 9 na 29 (31 procent). Z gry ona zespoły zagrały na tym samym poziomie (47 procent), na tablicach minimalnie lepszy był Śląsk (41:37), ale to było za mało, aby zapewnić sobie finał.

Klątwa wisi nad Śląskiem?

Na mecze o złoto we Wrocławiu kibice czekają już 18 lat. W sezonie 2003/04 Śląsk wygrał sezon zasadniczy, a następnie w play off pokonał Astorię Bydgoszcz oraz Polonię Warszawa. Rywalem wrocławian w finale był Prokom Trefl Sopot. "Kosynierzy" wygrali pierwszy mecz, ale w kolejnych czterech górą był zespół z Trójmiasta i tytuł mistrzowski pojechał na północ Polski.

Część kibiców we Wrocławiu twierdzi, że nad Śląskiem wisi klątwa. W 2003 roku przed play off włodarze klubu zrobili kontrowersyjną kampanię reklamową zapraszając na „osiemnastkę”, co miało oznaczać osiemnasty tytuł mistrzowski dla "Kosynierów". Wówczas wrocławianie dotarli do półfinału, gdzie przegrali z Anwilem, za rok udało się dotrzeć do wspomnianego wyżej finału i na tym złota era Śląska się zakończyła.

W piątek w Słupsku pięty decydujący mecz. Początek o godz. 17.40.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraBurza wokół sędziego Marciniaka. Na polskiego arbitra wpłynęła oficjalna skarga »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj