Reklama

Niedzielna porażka 60:123 miała być tylko wpadką Śląska, która jedynie przedłużyła przypieczętowanie awansu do finału play off. Wtorkowy mecz miał być inny i był rzeczywiście inny, ale finalnie górą ponownie byli przyjezdni.

Goście utrzymywali bezpieczną przewagę

Śląsk prowadził we wtorek tylko raz i to na samym początku meczu. Po „trójce” Ivana Ramljaka było 3:2 i na tym koniec. W kolejnych fragmentach spotkania rzuty zza linii 6,75 metrów były już tylko atutem gospodarzy, podobnie jak w pierwszym pojedynku obu ekip we Wrocławiu. Po trafieniu Marka Klassena na niewiele ponad dwie minuty przed końcem pierwszej kwarty Czarni prowadzili już 22:12.

Reklama

W przeciwieństwie do niedzielnego meczu ekipa ze Słupska „nie odjechała” Śląskowi, ale do ośmiu punktów przewagi po pierwszej kwarcie, w drugiej dorzucili kolejne osiem i prowadzili 50:34. Na początku trzeciej odsłony spotkania Kodi Justice trafił za „trzy”, ale za chwilę William Garrett odpowiedział tym samym. Tak wyglądały kolejne fragmenty i Czarni cały czas utrzymywali bezpieczną przewagę.

Czarni wygrali dzięki rzutom za trzy punkty

Po trafieniu Aleksandra Dziewy w czwartej kwarcie Śląsk przegrywał 61:73, do końca pozostawało ponad siedem minut i kibice w Hali Stulecia mogli mieć jeszcze nadzieję na odwrócenie losów meczu. W kolejnych fragmentach meczu przewaga Czarnych przewaga nie malała. Kiedy przy wyniku 64:76 najpierw trafił Garrett, a następnie Klassen dorzucił kolejną „trójkę” (64:81) i było już pewne, że będzie potrzebny piąty mecz w Słupsku.

Reklama

Czarni ponownie wygrali dzięki rzutom za trzy punkty. Na 36 prób 15 było skuteczne (41 procent), a Śląsk miał odpowiednio 9 na 29 (31 procent). Z gry ona zespoły zagrały na tym samym poziomie (47 procent), na tablicach minimalnie lepszy był Śląsk (41:37), ale to było za mało, aby zapewnić sobie finał.

Klątwa wisi nad Śląskiem?

Na mecze o złoto we Wrocławiu kibice czekają już 18 lat. W sezonie 2003/04 Śląsk wygrał sezon zasadniczy, a następnie w play off pokonał Astorię Bydgoszcz oraz Polonię Warszawa. Rywalem wrocławian w finale był Prokom Trefl Sopot. "Kosynierzy" wygrali pierwszy mecz, ale w kolejnych czterech górą był zespół z Trójmiasta i tytuł mistrzowski pojechał na północ Polski.

Część kibiców we Wrocławiu twierdzi, że nad Śląskiem wisi klątwa. W 2003 roku przed play off włodarze klubu zrobili kontrowersyjną kampanię reklamową zapraszając na „osiemnastkę”, co miało oznaczać osiemnasty tytuł mistrzowski dla "Kosynierów". Wówczas wrocławianie dotarli do półfinału, gdzie przegrali z Anwilem, za rok udało się dotrzeć do wspomnianego wyżej finału i na tym złota era Śląska się zakończyła.

W piątek w Słupsku pięty decydujący mecz. Początek o godz. 17.40.