- mówił tuż po meczu z Mercedes Benz Arena w Berlinie.
Po popisowej grze w pierwszej połowie biało-czerwoni prowadzili tuż przed przerwą różnicą 23 punktów. Do szatni schodzili przy wyniku 58:39. Słoweńcy, z czołowym graczem ligi NBA Luką Doncicem i MVP poprzednich mistrzostw Europy Goranem Dragicem, niesamowitym zrywem w trzeciej kwarcie, w której biało-czerwoni zdobyli tylko dwa punkty z akcji, a cały ten fragment przegrali 6:24, zbliżyli się na jeden punkt. W ostatniej odsłonie wyszli na pięciopunktowe prowadzenie (73:68). Nie podłamało to podopiecznych trenera Igora Milicica.
- skomentował.
Zyskowski grał w środę 25 minut. Zdobył 14 punktów, trafiając m.in. trzy z pięciu rzutów za trzy. Już pierwsza celna próba z dystansu pod koniec pierwszej kwarty była zapowiedzią jego dobrej gry.
- analizował 30-letni koszykarz.
Kończył mecz w piątce wraz z liderami zespołu. Przebywał na parkiecie, gdy koncertowo grający kapitan drużyny Mateusz Ponitka (triple-double: 26 pkt, 16 zb., 10 as.) i A.J. Slaughter (16 pkt, 6 zb., 4 as., 3 przechwyty) budowali ostateczną przewagę zespołu. Dał solidne wsparcie z ławki.
zaznaczył.
Skrzydłowy Trefla Sopot, który w reprezentacji rozegrał 33 spotkania i zdobył 191 punktów, nie wymienił akcji zespołu, która najbardziej zapadła mu w pamięć.
– zakończył.
– ocenił trener Milicic.
W półfinale mistrzostw Europy reprezentacja Polski wystąpi po raz pierwszy od 51 lat. W piątek w Berlinie zmierzy się z wicemistrzem olimpijskim Francją.
Z Berlina – Marek Cegliński