Ostatnią konkurencją trzydniowych zawodów nad Bosforem był pełen dramaturgii bieg 4x400 m mężczyzn. Podopieczni trenera Józefa Lisowskiego - Jakub Krzewina (AZS AWF Kraków), Marcin Marciniszyn (WKS Śląsk Wrocław), Grzegorz Sobiński (MKLA Łęczyca) i Łukasz Krawczuk (WKS Śląsk) - mieli spore szanse na podium. Do finału weszli z trzecim czasem.
Na ostatniej zmianie na trzeciej pozycji biegł Krawczuk. Jednak po zderzeniu z Rosjaninem wypadła mu z dłoni pałeczka. Po jej podniesieniu ukończył rywalizację jako ostatni. - przypomniał niedzielne zdarzenie zawodnik Śląska.
Kierownictwo polskiej ekipy złożyło protest, ale został on odrzucony. - powiedział PAP po przylocie do Warszawy Marciniszyn.
Wspomniał, że niedzielne zdarzenie mogło wyglądać na rewanż, bo w poprzednich mistrzostwach, dwa lata temu w stolicy Kataru Dausze, polska sztafeta przyczyniła się do zgubienia pałeczki przez Rosjan.
dodał Marciniszyn.
Haczek, góral z Żywca, był zawodnikiem znanym w środowisku jako twardziel i wystawiany na sztafetowe zmiany, kiedy trzeba było ostro walczyć. Dziś, jako dyrektor sportowy PZLA uważa, że rywalizacja w zawodach halowych jest specyficzna i trzeba się liczyć z takimi przypadkami, jakie akurat spotkały polską ekipę.
- wspomniał Haczek.
Podkreślił przy tym, że są to sprawy bardzo trudne do jednoznacznej interpretacji i wskazania winowajcy, gdyż walka w hali bardzo często balansuje na pograniczu przepisów.
Podobnego zdania jest również sędzia klasy międzynarodowej Janusz Rozum, który w Stambule był członkiem komisji odwoławczej IAAF, wspólnie ze słynnym przed laty, wielce utytułowanym sprinterem z Namibii Frankie Fredericksem (medalista olimpijski, mistrzostw świata i Afryki) oraz Kanadyjką Abby Hoffman.
- powiedział PAP Rozum.
W 14. halowych MŚ Polacy zdobyli jeden medal. Brązowy w pchnięciu kulą wywalczył Tomasz Majewski (AZS AWF Warszawa). Ponadto czwarte miejsca zajęli Karolina Tymińska (SKLA Sopot) w pięcioboju i Adam Kszczot (RKS Łódź) w biegu na 800 m.