Dziennik Gazeta Prawana logo

Częste kontrole antydopingowe źle wpływają na psychikę Armanda Duplantisa

23 lutego 2020, 08:13
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Armand Duplantis
<p>Armand Duplantis</p>/shutterstock
Armand Duplantis, szwedzki tyczkarz, który w lutym dwa razy poprawiał rekord świata, narzeka na zbyt częste kontrole antydopingowe, które wytrąciły go w ostatnich dniach z równowagi psychicznej i zakłócają starty.

„Po pobiciu rekordu świata w Toruniu 8 lutego, do jego poprawienia w Glasgow 15 lutego, przez tydzień przeszedłem aż cztery takie kontrole. Dwie z nich były proceduralne, ponieważ takie odbywają się po każdym rekordzie świata, ale dwie dodatkowe w okresie kilku dni to już przesada” - powiedział tyczkarz szwedzkiemu dziennikowi „Aftonbladet”.

Wyjaśnił, że z tego też powodu kolejna próba bicia rekordu podczas mityngu we francuskim Lievin mogła być nieudana, ponieważ był zestresowany kontrolami. Kolejna odbędzie się w niedzielę w Clermont Ferrand.

„Zdaję sobie sprawę z tego, że teraz jestem na celowniku, lecz mogą mnie testować ile tylko chcą" - powiedział.

Jego ojciec Greg Duplantis obawia się, że liczba kontroli nasili się w okresie przed olimpiadą w Tokio, lecz się ich nie obawia. Zaniepokojony jest jednak - jak powiedział - „dziurawym” systemem informowania o miejscu pobytu i działaniem kontrolerów, które nie zawsze jest idealne.

„Kontrolerzy nie zawsze działają profesjonalnie i moim zdaniem często wykazują złą wolę” - powiedział.

Wyjaśnił, że jego syn otrzymał już dwa ostrzeżenia za to, że nie było go tam, gdzie oczekiwali kontrolerzy, lecz w obu przypadkach został uniewinniony.

„Kiedy mieszkał w akademiku w Baton Rouge kontrolerzy przyszli nocą, lecz nie mogli wejść do jego pokoju, ponieważ recepcja budynku była zamknięta. Poczekali chwilę i odeszli wpisując, że był nieobecny w zadeklarowanym miejscu. Armand spał w swoim pokoju i mogli po prostu zadzwonić. W drugim przypadku nocował u babci w Uppsali, ale wyszedł na kilka godzin do koleżanki... ulicę obok. Nie chcieli adresu tej dziewczyny, ani nie chcieli zadzwonić do Armanda, a byłby przecież na miejscu w dwie minuty” - powiedział Greg Duplantis.

Uważa też, że system można i należy poprawić. "Uważam, że najprostszy byłby nadajnik GPS, który sportowcy na pewnym poziomie powinni nosić ze sobą cały czas. W ten sposób nie byłoby żadnych wątpliwości ani nieporozumień dotyczących miejsca ich pobytu” - podkreślił.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj