Mistrzyni olimpijska i 10-krotna mistrzyni świata w biegach narciarskich w samotnym biegu na 10000 metrów podczas mityngu „The impossible Games” uzyskała wynik 31.40.69, o 10 sekund lepszy niż minimum startowe na mistrzostw świata.

Reklama

„Na mityngi serii Diamentowej Ligi nie zapraszamy zawodników, którzy byli w swojej karierze zawieszeni za doping, a takim przypadkiem jest właśnie Johaug. Takie są zasady i w pełni je popieramy” - wyjaśnił dyrektor zawodów w Sztokholmie Jan Kowalski na antenie kanału telewizji SVT.

W listopadzie 2016 Johaug została przez norweską konfederację sportu zdyskwalifikowana na 14 miesięcy. Powodem był pozytywny wynik kontroli antydopingowej, która wykazała niedozwolony steryd clostebol będący składnikiem maści na poparzone usta. Dyskwalifikacja została później przedłużona do 18 miesięcy przez Trybunał Arbitrażowy d/s sportu (CAS) w Lozannie.

"Odbyła już swoją karę i może startować, lecz jako organizatorzy dbamy o swój wizerunek i stosujemy się do przyjętych wcześniej zasad” - podkreślił Kowalski.

Steinar Hoen, dyrektor mityngu w Oslo, który też nie zaprasza zawodników zdyskwalifikowanych za doping, tym razem nie widział problemu ze startem Johaug: "Polegamy w pełni na jej wyjaśnieniach, że przyjęcie sterydu nie było celowe tylko wydarzyło się przypadkiem”.

Start Johaug miał jednak dla norweskich organizatorów wymiar nie tylko sportowy, ale przede wszystkim finansowy, ponieważ była jedną z największych atrakcji zawodów, za których prawa do transmisji zapłaciły stacje telewizyjne ze 100 państw.

„Bez względu na wyniki i nazwisko, ci którzy byli zdyskwalifikowani za doping nie będą nigdy startować w naszych zawodach” - zaznaczył Kowalski.