Dziennik Gazeta Prawana logo

Tokio 2020. Trzeci raz Tomali, czyli talent, który wychodził złoto [SYLWETKA]

6 sierpnia 2021, 05:58
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Dawid Tomala
<p>Dawid Tomala</p>/nieznane
Od lat mówiono o Dawidzie Tomali, że jest jednym z największych talentów w chodzie sportowym. Wyniki tego jednak nie potwierdzały. Strzałem w dziesiątkę okazało się przestawienie z dystansu "sprinterskiego" 20 km, na "królewski" - 50 km. W efekcie został w Sapporo mistrzem olimpijskim.

Urodził się 27 sierpnia 1989 roku w Tychach i dopiero po raz trzeci mierzył się z tym dystansem - za pierwszym razem nie ukończył, za drugim wypełnił minimum olimpijskie, za trzecim zdobył złoto igrzysk. A przecież mówi się, że właśnie doświadczenie jest na 50 km najważniejsze. Jak pokazał, chodzi nie tylko o to, choć w życiu swoje już "przeszedł".

Chód trenuje od 2003 roku. To właśnie wówczas jego ojciec, a obecnie także trener Grzegorz, zapisał go do klubu UKS Maraton Korzeniowski w Bieruniu, gdzie poszedł do gimnazjum, bo pochodzi z pobliskiej wsi Bojszowy. Gdy jego wielki idol Robert Korzeniowski szedł po czwarte, ostatnie w swojej karierze złoto olimpijskie, miał 15 lat. Wtedy nawet o czymś takim nie marzył.

- wspominał w jednym z wywiadów.

Na początku kariery trenował z Katarzyną Śledzioną. To właśnie ona w pewnym sensie - jak sam mówi - nauczyła go chodzić na nowo.

 - opisywał.

Bezbłędny technicznie 

To właśnie dzięki trenerce Śledzionie nauczył się chodzić bezbłędnie technicznie. Nie ma żadnych problemów z dyskwalifikacjami.

 - powiedział.

O swoim ojcu wypowiada się w samych superlatywach, choć takie "związki" w sporcie nie są najłatwiejsze. Często emocje biorą górę, powie się kilka gorzkich słów, które nie padłyby w stosunku do obcej osoby.

 - wspominał parę la temu.

Sukcesy Tomali

Pierwszy sukces, choć jeszcze na arenie krajowej, odniósł w 2007 roku. Został mistrzem Polski na 10 km i już wówczas sprawił niespodziankę. Nikt nie spodziewał się, że Tomala zdoła "pogodzić" znacznie bardziej utytułowanych rywali. W 2011 osiągnął sukces, który dodał mu skrzydeł - wywalczył złoto (choć na metę dotarł jako drugi, ale po latach i dyskwalifikacji Rosjanina Piotra Bogatyriowa przyznano mu pierwsze miejsce) młodzieżowych mistrzostw Europy.

 - powiedział wówczas.

I całe szczęście, że tak się stało. Dokładnie 10 lat później w Sapporo poszedł po złoto, choć po drodze miał też start w igrzyskach w Londynie. Tam jeszcze na dystansie 20 km doszedł jako 19. i mówił:

Nie zapowiadał walki o medal

Przed wylotem do Japonii nie zapowiadał walki o medal. Życie i wcześniejsze doświadczenia na dystansie nie tylko 50 km nauczyło go pokory. I właśnie ona była najważniejsza w Sapporo. Pokora i wiara w swoje przygotowania. Tego nie zabrakło.

 - mówił w jednym z wywiadów tuż przed podróżą do Azji.

Jego droga do Tokio nie była usłana różami. Jak to często bywa w niszowych konkurencjach - brakowało pieniędzy, sponsorów. By sie utrzymać, musiał pracować. Był rozdarty, bo w sporcie na najwyższym poziomie nie ma półśrodków. Jeśli chciał osiągnąć sukces, musiał poświęcić wszystko. Trzy treningi dziennie między zajęciami zawodowymi było bardzo trudno wcisnąć. Razem z ojcem Grzegorzem postanowili zaryzykować.

Najpierw postawił na sport, potem zmienił dystans. Te dwie decyzje - jak się okazało 6 sierpnia 2021 - były najlepszymi w życiu złotego medalisty z Tokio.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj