We wtorek Polski Komitet Olimpijski podał, że badanie próbki B potwierdziło stosowanie przez Zielińskiego niedozwolonego środka. Zawodnik został wykluczony z reprezentacji olimpijskiej, związek - jak stwierdził Kołecki - pomógł mu zmienić termin rezerwacji lotu do Polski. Prawdopodobnie mistrz Europy w kat. 94 kg wróci do kraju już w środę.
- powiedział Kołecki podczas wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie.
Potwierdził również, że PZPC otrzymał informację z Międzynarodowej Federacji Podnoszenia Ciężarów (IWF) o wykryciu dopingu u Szramiaka, który nie znalazł się w składzie ekipy na Rio.
U Szramiaka wykryto zabroniony hormon wzrostu - dodał Kołecki. Przypominał, że z Zielińskim i Szramiakiem władze związku przez ostatnie pół roku miały poważne problemy. Obaj nie chcieli się szkolić w systemie centralnym, unikali przyjazdów na zgrupowania.
To nie pierwsze w tym roku zamieszanie wokół obu zawodników. 20 czerwca prezes PZPC poinformował, że zostali skreśleni z kadry narodowej za "niesubordynację". Jego wniosek, konsultowany ze sztabem szkoleniowym kadry, kilka dni później przepadł jednak w głosowaniu na posiedzeniu zarządu i obaj wystartowali niedługo potem w mistrzostwach kraju.
- wyjaśnił dwukrotny srebrny medalista olimpijski w podnoszeniu ciężarów w kat. 94 kg.
Na pytanie, jakie konsekwencje poniosą obaj zawodnicy, Kołecki powiedział, że zasady odpowiedzialności regulują przepisy międzynarodowe. Zielińskiemu może grozić 4-letnia dyskwalifikacja, Szramiakowi w warunkach recydywy - dożywotnia.
Prezes PZPC przeprosił za to, że już w poniedziałek potwierdził pozytywny wynik badania próbki B u Zielińskiego. - wyjaśnił.
Kołecki kilka razy akcentował powody, dla których PZPC wymaga, aby szkolenie prowadzone było centralnie.
- powiedział.
Szef związku podkreślił także, że nadal ma nadzieję, iż Zieliński się wybroni i wiarygodnie wyjaśni, co się wydarzyło. Chociaż na dzisiaj - dodał - wydaje się to być mało prawdopodobne.
Kołecki przyznał, że znane są przypadki z ubiegłych lat, gdy zawodnicy kupowali odżywki bez podanej informacji o zawartości zabronionego środka. Takie produkty były fabrycznie zapakowane, gwarantowane przez producenta.
- przyznał prezes dodając, że to jest jego prywatna opinia, gdyż nie jest w tym względzie specjalistą.
Były czołowy sztangista świata w kat. 94 kg kategorycznie stwierdził, że pojawiające się porównania sytuacji Polski do tego, co się wydarzyło w sporcie rosyjskim, są niedopuszczalne. "Nikt nie ma prawa oczerniać naszej ekipy, jest mi z tego powodu bardzo przykro".
Na pytanie, czy pozostali polscy ciężarowcy byli w Rio badani, Kołecki przyznał, że nie. Starszy brat Tomasza, mistrz olimpijski z Londynu w kat. 85 kg Adrian, który przyleciał z nim do Brazylii, nie znalazł zainteresowania w oczach komisji, a Bartłomiej Bonk i Arkadiusz Michalski (105 kg) przybyli tam tydzień później i także nikt ich nie poprosił o oddanie próbek do analizy.
- podkreślił prezes PZPC.