Na początku kwietnia, w ciągu zaledwie czterech dni, na sportową emeryturę przeszło dwoje najbardziej utytułowanych zawodników w historii zimowych igrzysk. Najpierw zrobiła to prowadząca w tej klasyfikacji norweska biegaczka narciarska Marit Bjoergen, a później jej rodak, biathlonista Ole Einar Bjoerndalen.

38-letnia Bjoergen zdobyła w sumie w igrzyskach 15 medali: osiem złotych, cztery srebrne i trzy brązowe. Jej dorobek uzupełnia 26 miejsc (18-5-3) na podium mistrzostw świata.

Norweżka zdobyła cztery Kryształowe Kule za triumf w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Wygrała aż 114 biegów tego cyklu, co czyni ją liderką klasyfikacji wszech czasów dyscyplin narciarskich.

Starszy o sześć lat Bjoerndalen ma na koncie osiem złotych, cztery srebrne i jeden brązowy medal olimpijski. W mistrzostwach świata wywalczył ich 45 (20-14-11). Ponadto aż 95-krotnie triumfował w zawodach Pucharu Świata, wliczając jedną wygraną w biegach narciarskich. Sześć razy zwyciężył w klasyfikacji generalnej cyklu.

"Czerpię obecnie mnóstwo radości z biathlonu. Chciałbym startować w kolejnych latach, ale to był mój ostatni sezon" - przyznał w kwietniu słynny Norweg, z trudem powstrzymując łzy. Wyjawił, że decyzję podjął ze względu na kłopoty kardiologiczne.

Z rywalizacją na najwyższym poziomie pożegnała się też żona Bjoerndalena - Daria Domraczewa. 32-letnia obecnie Białorusinka, czterokrotna mistrzyni olimpijska, postanowiła natomiast skupić się na życiu rodzinnym, szczególnie na dwuletniej córce obojga sportowców - Ksenii.

Oprócz czterech złotych medali, Domraczewa wywalczyła w igrzyskach również po jednym srebrnym i brązowym. W dorobku ma też dwa tytuły mistrzyni świata, a w 2015 roku triumfowała w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

Z dalszej rywalizacji zrezygnował także słynny biathlonista, czterokrotny mistrz olimpijski Emil Hegle Svendsen. 33-letni obecnie Norweg w igrzyskach zdobył łącznie osiem medali (4-3-1), poza tym 12-krotnie był mistrzem globu, a w sezonie 2009/10 triumfował w klasyfikacji generalnej PŚ.

W połowie grudnia karierę zakończył multimedalista olimpijski i mistrzostw świata w biegach narciarskich Norweg Petter Northug.

"Przed rozpoczęciem sezonu zauważyłem, że nie mogę dojść do formy, pomimo równie intensywnych treningów jak w przeszłości. Powiedziałem sobie, że nastąpił końcowy moment mojej kariery i nie będąc w stanie rywalizować na tym poziomie, jaki planowałem, podjąłem ostateczną decyzję" - przyznał 32-letni Norweg, który teraz będzie pracował jako komentator norweskiej telewizji.

Jak przypominają skandynawskie media, to m.in. agresywna rywalizacja Northuga ze szwedzkimi sportowcami wprowadziła biegi narciarskie na inny poziom, przede wszystkim medialny i finansowy.

"To diabeł z żarem w oczach i będzie go nam bardzo brakować" - określił swojego wieloletniego przeciwnika w pierwszym komentarzu szwedzki biegacz Emil Joensson.

Northug zdobył cztery medale olimpijskie - dwa złote, srebrny i brązowy. Jest też multimedalistą MŚ, w których na najwyższym podium stanął 13 razy i trzy razy był drugi. Dwukrotnie triumfował w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata (2009/10 i 2012/13).

Po zakończeniu minionego sezonu rozstanie z zawodowym sportem planowały świetne biathlonistki - Finka Kaisa Makarainen i pochodząca z Rosji reprezentantka Słowacji Anastasiya Kuzmina. Obie zmieniły jednak zdanie i startują podczas tej zimy.

Zdania raczej nie zmieni natomiast Lindsey Vonn, choć nastąpiła częściowa korekta jej planów. 34-letnia Amerykanka, trzykrotna medalistka olimpijska (raz złota i dwukrotnie brązowa), zamierzała zakończyć karierę po obecnym sezonie, ale chce jeszcze wystartować w jeden weekend w grudniu 2019 roku - w trzech zawodach w Lake Louise, na swoich ulubionych trasach.

"To zawsze były +moje+ zawody. Żałowałabym przez całe życie, gdybym przegapiła okazję na ostatni start w tym miejscu" - przyznała.

Mistrzyni świata w zjeździe i supergigancie z 2009 roku triumfowała 82 razy w zawodach Pucharu Świata. Czterokrotnie zdobyła Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej tego cyklu.

Jeżeli chodzi o piłkarzy, buty na kołku zawiesili m.in. Anglik John Terry, Iworyjczyk Didier Drogba, Irlandczyk Robbie Keane i Holender Rafael van der Vaart.

W polskim sporcie 2018 rok zostanie zapamiętany m.in. jako pożegnanie z kortem Agnieszki Radwańskiej. Najlepsza w historii krajowego tenisa zawodniczka ogłosiła swoją decyzję w połowie listopada.

29-letnia Radwańska wygrała 20 turniejów WTA, wśród których najbardziej prestiżowy jest WTA Finals. W kończącej sezon imprezie masters zwyciężyła w 2015 roku. Nie udało jej się jednak zrealizować głównych celów - wygrać turnieju wielkoszlemowego i zostać liderką światowego rankingu.

Najbliżej triumfu w Wielkim Szlemie była w 2012 roku, gdy dotarła do finału Wimbledonu.

Powody do wspomnień i nostalgii mieli również fani piłki ręcznej. W czerwcu zakończenie kariery ogłosił bramkarz Sławomir Szmal. "Nie żałuję ani jednego roku, miesiąca, tygodnia i dnia mojej 33-letniej przygody z piłką ręczną” – powiedział popularny "Kasa", który w październiku skończył 40 lat.

W reprezentacji Polski grał przez 20 lat (1998-2018). Wywalczył wicemistrzostwo świata (2007) i dwukrotnie zajął trzecie miejsce (2009 i 2015) w tej imprezie. Został uznany najlepszym piłkarzem ręcznym świata w 2009 roku.

Dwa tygodnie przed nim identyczną decyzję ogłosił 36-letni Karol Bielecki, również wicemistrz świata z 2007 roku i dwukrotnie brązowy medalista MŚ (2009, 2015).

"Nie jestem już w stanie dać zespołowi tyle co dawniej" - powiedział podczas specjalnej konferencji prasowej Bielecki, który występował w reprezentacji przez 15 lat (2002-17). Słynął z bardzo mocnych rzutów z dystansu.

W zimowych sportach karierę zakończyły m.in. biathlonistka Weronika Nowakowska i panczenistka Katarzyna Bachleda-Curuś.

Pierwsza z nich wywalczyła dwa medale mistrzostw świata, oba w 2015 roku: srebrny w sprincie i brązowy w biegu na dochodzenie. Jeżeli chodzi o olimpijskie starty 32-letniej obecnie Nowakowskiej, najlepszym wynikiem było piąte miejsce w Vancouver (2010) w biegu indywidualnym na 15 km.

Z kolei Bachleda-Curuś dwukrotnie wywalczyła medale olimpijskie w drużynie - brązowy w Vancouver i srebrny z Soczi. Urodzona 1 stycznia 1980 roku panczenistka ma w dorobku także wicemistrzostwo świata w drużynie z 2013 roku.

"Co mogłam, to zrobiłam, więc z czystym sumieniem i satysfakcją mogę powiedzieć +do widzenia+" – podkreśliła panczenistka.

Od tego sezonu zmieniła się rola Justyny Kowalczyk, najlepszej w historii polskiej narciarki. Utytułowana zawodniczka koncentruje się głównie na pracy szkoleniowej, będąc asystentką trenera kadry Aleksandra Wierietielnego.

Nie występuje obecnie w Pucharze Świata, ale wciąż startuje w innych zawodach, m.in. maratonach narciarskich. Nie wykluczyła również, że w razie potrzeby wystąpi w sztafecie podczas mistrzostw świata 2019 w Seefeld.

Urodzona 19 stycznia 1983 roku Kowalczyk ma w dorobku pięć medali olimpijskich: dwa złote, jeden srebrny, dwa brązowe, które wywalczyła w Turynie, Vancouver i Soczi. Największy sukces odniosła w 2010 roku w Kanadzie, gdzie sięgnęła po trzy medale, w tym złoty w biegu na 30 km stylem klasycznym. Triumfowała także w Soczi - na 10 km "klasykiem".

W mistrzostwach świata zdobyła osiem medali, w tym dwa złote. Oba w 2009 roku w Libercu - w biegu łączonym (2x7,5 km) i na 30 km stylem dowolnym. Cztery razy triumfowała w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata - w latach 2009-11 i 2013. Jako jedyna pięć razy wygrała plebiscyt "Przeglądu Sportowego" na najlepszego sportowca roku.

Kibice kolarstwa nie zobaczą już w zawodowym peletonie 38-letniego Przemysława Niemca. Był pierwszym polskim kolarzem, który wygrał etap wyścigu Vuelta a Espana - w 2014 roku. Rok wcześniej zajął szóste miejsce w klasyfikacji generalnej Giro d'Italia.

Jako zawodowy kolarz Niemiec odniósł 13 zwycięstw. Startował w 12 wielkich tourach: sześć razy w Giro d'Italia, pięciokrotnie we Vuelta a Espana i raz w Tour de France.