Tytuł został nadany przez jeden z okręgów związku (Warszawa-Wschód), łamiąc tym samym statut organizacji i postępując - zdaniem władz związku - niezgodnie z prawem.

Zarząd Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej odciął się od tej decyzji, wskazując, że nie mogła ona zostać podjęta przez jeden z oddziałów.

"Powyższe nadanie tego zaszczytnego tytułu nastąpiło z rażącym naruszeniem naszego statutu. Bowiem stosownie do treści §9 ust.3 statutu Członkiem Honorowy może zostać osoba fizyczna szczególnie zasłużona dla Rzeczypospolitej lub dla Związku. Jak również zostały naruszone procedury jego przyznania, ponieważ zgodnie z §11 ust.2 statutu, taką godność nadaje Zjazd Delegatów na wniosek Zarządu Głównego" - wskazano w specjalnie wydanym oświadczeniu.

Mimo tego w poniedziałek Klepacka w Centrum Szembeka w Warszawie została uhonorowana tym tytułem. Film z tego wydarzenia można zobaczyć TU>>>>

Udział w nim wzięli m.in.  wiceminister sportu i turystyki Anna Krupka, poseł Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Melak, szef gabinetu Ministra Obrony Narodowej Łukasz Kudlicki oraz ksiądz kapelan Jerzy Błaszczak. Organizatorzy stwierdzili, że tytuł został przyznany sportsmence za "osiągnięcia sportowe" i "działalność natury patriotycznej".

Przedstawiciel okręgu Warszawa-Wschód Mirosław Widlicki stwierdził, że władze jego okręgu miały prawo przyznać Klepackiej odznaczenie. Tymczasem podczas wręczania odznaczenia mowa jest już o całym Światowym Związku Żołnierzy AK.

- Chcę podziękować za to piękne wyróżnienie. (...) Jako sportowiec reprezentujący nasz kraj na arenach całego świata jestem i będę tym bardziej dumna wiedząc, że jestem od tej pory honorowym członkiem Armii Krajowej okręgu Wschód - mówiła Klepacka podczas uroczystości. Swoje przemówienie zakończyła słowami "Jeszcze Polska nie zginęła".

Głos zabrał także kapelan Jerzy Błaszczak. W swojej modlitwie "w intencji sportowców" nawiązał do słów Klepackiej na temat deklaracji LGBT.

- Gdy pan Jezus wstąpił do nieba, uczniowie poczuli się osamotnieni, ale była z nimi Maryja, matka Jezusa, królowa apostołów. Dziesięć dni i dziesięć nocy trwali na jednomyślnej modlitwie (...) Pani Zofia... Imię Zofia wiemy co oznacza, mądrość. Niektórym tej mądrości brakuje i mówią, że w głowie im się nie mieści - mówił.

- O mądrość dla całego narodu naszego pana Boga prosimy i dziękujemy pani Zosi za to świadectwo, jak ważne... To świadectwo: nie dam moich dzieci na poniewierkę, na poniżenie programem, którym chcą upodlić człowieka, dziecko. I za to bardzo pani Zofii dziękujemy - brzmiały słowa jego modlitwy.

Takiego przypadku do tej pory nie mieliśmy – mówił w poniedziałek rozmowie z naTemat rzecznik Światowego Związku Żołnierzy AK Tadeusz Filipkowski. Okazuje się, że decyzja o odznaczeniu olimpijki została podjęta w Okręgu Warszawa Wschód i może być niezgodna ze statutem.

Rzecznik zdradza, że "tytuł honorowego członka może przyznać jedynie pełen zjazd delegatów, który u nas odbędzie się za dwa lata. Natomiast statut nic nie mówi o tym, że poszczególne okręgi, komórki terenowe naszego związku, mogą nadawać ten tytuł".

- Dlatego my w Zarządzie Głównym na ten temat nic nie wiemy. To jest inicjatywa Okręgu Warszawa Wschód, niezupełnie zgodna ze statutem. Ustosunkujemy się do sprawy podczas prezydium, które odbędzie się w tym tygodniu, bo sprawa jest dla nas po prostu bezprecedensowa - mówi.

- Takiego przypadku do tej pory nie mieliśmy. Stoimy na stanowisku, że jest to najwyższe nasze wyróżnienie, o którego nadaniu decyduje nie prezydium, to nie jest decyzja zarządu głównego - dodaje. Zauważa przy tym, że nie wie, czy inicjatywa okręgu wynika z niewiedzy, czy niedoinformowania, ale "jest to sytuacja niezręczna dla całego związku".

- Nie wiemy, czy zwracać uwagę kolegom, czy jakoś rozwiązywać sytuację, która została upubliczniona, a jest niezgrabna i dla samej bohaterki, i dla nas. Nie możemy dopuścić do tego, żeby obdarzanie tym tytułem było powszechnie stosowane, aby mogła to robić każda nasza jednostka - kontynuuje rzecznik.

Zwraca także uwagę, że takich honorów dostąpiły dotąd postaci tej miary, co papież Jan Paweł II czy żona gen. Fieldorfa. - Wyrażam teraz swój prywatny pogląd, ale możemy przecież wyróżnić osoby dla nas zasłużone choćby dyplomem uznania, pochwałą, a nie sięgać do grubej rury od razu - spostrzega.

Dodaje jednak, że "nie ma żadnej wiedzy i podstawy do tego, aby oceniać zasługi koleżanki Klepackiej. To jest osoba młoda, trzydziestoparoletnia, niezwiązana osobiście z działalnością w Armii Krajowej, ale popularyzująca dzieje AK. Tyle na razie wiem".

Pytany o kontrowersje związane z krytyką LGBT przez Klepacką podkreśla, że "sprawy homoseksualizmu też nie są przedmiotem zainteresowania naszego kombatanckiego związku. My się skupiamy na upamiętnieniu wydarzeń historycznych i popularyzacji działalności AK".

- Znaleźliśmy się w sytuacji dosyć niezręcznej. Nie chcemy wyrządzać krzywdy być może zasłużonej koleżance, a zarazem nie możemy popularyzować postępowań nieformalnych. Ale proszę pamiętać, że średnia wieku u nas to jest 95 lat. A to też może mieć wpływ na decyzje podejmowane przez jednak wiekowych kolegów i koleżanki - mówi.

Portal naTemat przytacza także fragment oficjalnego oświadczenia związku:

"Informujemy również zainteresowaną, że bezprawne decyzje podjęte przez osoby do tego nieuprawnione nie wywołały skutków prawnych, bowiem nie została Pani członkiem honorowym naszego związku. Za podjęte nieodpowiedzialne działania przez zarząd okręgu możemy jedynie Panią przeprosić".

Przypominamy, że Zofia Klepacka została bohaterką prawicy po tym, jak sprzeciwiła się wprowadzeniu w Warszawie Karty LGBT+, podpisanej przez prezydenta Rafała Trzaskowskiego. "Czy mój dziadek walczył o taką Warszawę w Powstaniu? Nie wydaje mi się..." – napisała w mediach społecznościowych, czym rozpętała burzę.

Windsurferkę skrytykowała m.in. Wanda Traczyk-Stawska, uczestniczka Powstania Warszawskiego. - Walczyliśmy, by każdy człowiek był godnym szacunku - podkreśliła.

Z kolei kiedy w mediach rozniosła się pogłoska, że Klepacka ma zostać uhonorowana przez Związek Żołnierzy AK, głos zabrała Kinga Rusin, która kilka dni wcześniej ścięła się ze sportsmenką przed lokalem wyborczym.

"W głowie mi się to nie mieści! Mój dziadek, porucznik Stefan Czyżewski, ochotnik Legionów Piłsudskiego (zaciągnął się do nich mając zaledwie 16 lat!), odznaczony przez Marszałka za zasługi (zdjęcie), był oficerem AK. W czasie Powstania Warszawskiego dowodził zgrupowaniem Albatros. Zginął w obronie Pasty, osłaniając własnym ciałem 18-letniego żołnierza. Poniósł bohaterską śmierć w walce z ludźmi, którzy eksterminowali Żydów, przeprowadzali eksperymenty na homoseksualistach w obozach koncentracyjnych, niszczyli tych, którzy wg nich z urodzenia byli gorsi lub po prostu inni" - napisała dziennikarka na Facebooku.