- przyznała. Najbardziej utytułowana polska pływaczka wyłącza telefon, gasi telewizor i nareszcie jest tylko dla najbliższych. Wspólne gotowanie, ubieranie choinki i czekanie na świętego Mikołaja - na tym się skupia - oceniła Jędrzejczak.
Grzegorz przyszedł na świat we wrześniu. On te święta będzie odbierał jeszcze inaczej, ale trzykrotna rekordzistka świata chce zadbać, by podtrzymywane były tradycje z jej rodzinnego domu. - wspominała.
Pływanie to nadal ważny element jej życia. Prowadzi fundację, uczy dzieci, jak radzić sobie w wodzie. Widzi utalentowaną młodzież, ale sama podkreśla, że o sukces w przyszłorocznych igrzyskach w Tokio będzie bardzo trudno. - zaznaczyła i dodała, że za sukces będzie można uznać jakiekolwiek miejsce w finale tokijskich igrzysk. - skwitowała.
Ona - jako matka - bardzo by chciała, żeby jej dzieci uprawiały sport. - wspomniała. O swojej córce Marcelinie mówi, że jest uparta jak mama. - przyznała Jędrzejczak.
Rok 2019 był dla niej ważny, bo odważyła się zamknąć pewien etap swojego życia. Napisała biografię, w której po raz pierwszy i ostatni porusza temat śmierci swojego brata. W 2005 roku zginął on wypadku, a samochód prowadziła słynna już wtedy pływaczka. - zaznaczyła.
Hejtu się nie boi, bo - jak powiedziała - "mam to już gdzieś". podkreśliła.