Spowodowało to lawinę komentarzy ze strony kierowców, którzy w ostatniach tygodniach zgodzili się na przyjecie mandatów po pozytywnej kontroli alkomatami. Teraz żałują, że nie zażądali badania krwi. Policja, poproszona przez media o komentarz na temat dezynfekcji alkomatów, tłumaczy, że procedury są takie, jak wymagają władze. Nie będzie jednak przyjmować odwołań, ponieważ dowody „już wyparowały”.
U faworyta zawodów w Stavanger Asbjoerna Tengsareida kontrolerzy stwierdzili najpierw 0,47, a w drugiej próbie aż 1,18 promila alkoholu w wydychanym powietrzu, co oznaczało wykluczenie z zawodów, nawet rok dyskwalifikacji, poważną karę finansową oraz utratę samochodowego prawa jazdy.
- opowiedział Tengesreid na antenie telewizji NRK transmitującej wyścigi. Tengesreid w końcu wystartował i powożąc koniem Thai Eros wygrał swoja gonitwę.
Dyrektor toru Bjoern Bakstevold wyjaśnił, że powodem tej sytuacji były zalecenia władz zdrowia publicznego, które z powodu pandemii koronawirusa wymagają bardzo dokładnego dezynfekowania alkomatów po każdym użyciu. "Tym razem kontrolerzy przesadzili, używając czystego spirytusu” - przyznał.
Badania pod kątem spożycia alkoholu u powożących sulkami są w Norwegii obowiązkowe tylko w najwyższej serii V-75, natomiast w Szwecji prowadzone są przed wszystkim gonitwami. Poddawani są nim też sędziowie. Restrykcje są tak ostre, że badania przechodzą nawet 13-letni zawodnicy startujący w wyścigach ...kucyków.
Jeden z najbardziej znanych skandynawskich powożących, 61-letni Norweg Jomar Blekkan wystartował w ponad 25 tysiącach gonitw, z których wygrał cztery tysiące. Przed Oslo Grand Prix, w lutym 2015 roku, alkomat wykazał u niego 0,3 promila alkoholu przy dozwolonej granicy 0,2. Musiał zapłacić tysiąc euro grzywny i został zdyskwalifikowany na pół roku.
Teraz zwrócił się do wszystkich badanych alkomatami, aby żądali badania krwi, ponieważ przypadki źle działających urządzeń, jak się okazuje, nie należą do rzadkości.
- powiedział.