Dziennik Gazeta Prawana logo

Czesław Lang: Ryszard Szurkowski był moim idolem i ikoną polskiego sportu

1 lutego 2021, 12:10
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ryszard Szurkowski
<p>Ryszard Szurkowski</p>/PAP
"Ryszard Szurkowski był moim idolem. Ikona polskiego sportu. Gdy startował w Wyścigu Pokoju, pustoszały ulice naszych miast" - podkreślił dyrektor Tour de Pologne Czesław Lang. Najwybitniejszy polski kolarz zmarł w poniedziałek rano w Radomiu w wieku 75 lat.

"To był wielki mistrz. Zawsze mi imponował jego spokój, zrównoważenie. Przy tym wielki taktyk. Czuł wyścig, wiedział dokładnie, kiedy i jak zaatakować, i to dokładnie w tym momencie, gdy inni mieli dosyć. Krótko mówiąc: profesor kolarstwa" - ocenił Lang w rozmowie z PAP.

Młodszy od Szurkowskiego o dziewięć lat Lang zdążył ścigać się z nim w reprezentacji, m.in. w mistrzostwach świata. "Byłem pierwszym z nowej fali kolarzy, którzy do kadry szosowej - w składzie z Szurkowskim, Szozdą, Mytnikiem, Nowickim - trafili z toru. Po mnie przyszli Jankiewicz, Sójka, Szczepkowski, Faltyn. Startować razem z Ryszardem to była dla mnie przyjemność" - wspomniał.

Szurkowski odniósł mnóstwo sukcesów. W 1973 roku został mistrzem świata, dwukrotnie (1972, 1976) wywalczył olimpijskie srebro w jeździe drużynowej na czas, cztery razy (1970, 1971, 1973 i 1975) wygrał Wyścig Pokoju. Powszechnie uważano go za najlepszego zawodnika-amatora na świecie.

Wygrał 15 etapów, ale nie stanął na najwyższym podium Tour de Pologne

Jednak ani razu nie wygrał Tour de Pologne, choć do dziś należy do niego rekord 15 etapowych zwycięstw. Jak to było możliwe?

"W mistrzostwach świata czy Wyścigu Pokoju startowała reprezentacja złożona z najlepszych kolarzy, którzy pomagali swojemu kapitanowi. Kapitanem nie mógł być nikt inny tylko Ryszard. Szozda, Mytnik, Nowicki, ja - wszyscy pomagaliśmy Szurkowskiemu. A w Tour de Pologne każdy z kadrowiczów reprezentował swój klub i obowiązywało hasło: +bij mistrza+. Wszyscy chcieli pokonać Szurkowskiego, a jemu nie było łatwo wygrać klasyfikacji generalnej. Ale wygrywał etapy, i to w wielkim stylu" - wyjaśnił Lang.

Później Szurkowski został ambasadorem Tour de Pologne. "Startował w naszym wyścigu amatorów, zachęcał ludzi do jazdy na rowerze, był zawsze otwarty, przyjazny i aktywny. Aż do tego tragicznego wypadku w Niemczech" - wspominał Lang.

Dramat Szurkowskiego wydarzył się 10 czerwca 2018 roku podczas wyścigu weteranów w Kolonii. Tuż przed Polakiem przewróciło się dwóch kolarzy, a on sam upadł na twarz. Doznał uszkodzenia rdzenia kręgowego i czterokończynowego porażenia. Ponadto miał uszkodzoną czaszkę, połamaną w kilku miejscach szczękę, zdeformowany nos, wyrwaną wargę. W Niemczech przeszedł kilka operacji kręgosłupa i twarzy. Tam rozpoczął rehabilitację, którą kontynuował w kraju. Do końca życia poruszał się na wózku inwalidzkim.

"W życiu osobistym nie miał łatwo. Śmierć syna w nowojorskim World Trade Center 11 września 2001 roku, potem tragiczny wypadek w Niemczech, który dla nas był szokiem. Staraliśmy się pomagać. Gdy pojechałem do szpitala, żeby się z nim zobaczyć, nie wiedziałem, jak się zachować. Ryszard był radosny. To on dawał dobrą energię, mówił, że będzie dobrze. Nie trzeba było go pocieszać. Walczył do samego końca, nigdy się nie poddawał. Taki pozostanie w mojej pamięci" - zakończył Lang.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj