Cavendish najszybciej finiszował z peletonu, wyprzedzając Belga Jaspera Philipsena (Alpecin-Fenix) i Francuza Nacera Bouhanniego (Arkea-Samsic).

Reklama

Chateauroux to miejsce wyjątkowe w jego karierze. Właśnie tam w 2008 roku po raz pierwszy wygrał etap TdF.

36-letni Brytyjczyk, który był najszybszy także na czwartym etapie tegorocznego wyścigu, zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji wszech czasów. Więcej triumfów ma w dorobku tylko słynny Belg Eddy Merckx - 34.

Chateauroux to stara sprinterska szkoła. Metę widać już z kilometra. Po ostatniej wygranej wiedziałem, że stać mnie na kolejną - powiedział Cavendish.

Przed obecną edycją po raz ostatni zwycięstwo w trakcie TdF świętował w 2016 roku. Rok później musiał się wycofać już po czterech odcinkach, bo po upadku na finiszu złamał łopatkę. Powrót do wysokiej formy zajął mu sporo czasu. Na przeszkodzie stawały nie tylko kolejne kraksy, ale również zakażenie wirusem Epsteina-Barr i depresja.

W tym roku wrócił do drużyny prowadzonej przez Patricka Lefevere'a i po trzech latach bez zwycięstwa wygrał cztery etapy w wyścigu Dookoła Turcji oraz jeden w Dookoła Belgii. W Tour de France miał jednak nie startować. Został włączony do składu po kontuzji kolana czołowego sprintera belgijskiej ekipy Irlandczyka Sama Bennetta, zwycięzcy klasyfikacji punktowej w ubiegłorocznym Tour de France.

Wiedziałem, że stać go na ściganie się z najlepszymi, ale nie wiedziałem jaki poziom dokładnie może osiągnąć - powiedział w czwartek Lefevere.

W czołówce klasyfikacji generalnej nic się nie zmieniło. Prowadzi van der Poel z przewagą ośmiu sekund nad ubiegłorocznym triumfatorem Słoweńcem Tadejem Pogacarem (UAE Team Emirates).

Polacy zajmują odległe lokaty. Pomagający Pogacarowi Rafał Majka jest 99., a Michał Kwiatkowski (Ineos Grenadiers) 97.

W piątek kolarze przejadą prawie 250 km z Vierzon do Le Creusot.