To reakcja na rosyjską napaść militarną, również z terytorium Białorusi, na Ukrainę.
- przekazano w oświadczeniu.
W praktyce, oprócz startów pod flagą paraolimpijską, decyzja IPC oznacza, że członkowie reprezentacji obu krajów muszą zakrywać na swoich strojach symbole narodowe. W przypadku Białorusi jest to flaga, a Rosji... symbol Rosyjskiego Komitetu Paraolimpijskiego, bo Rosjanie i tak nie mogli startować pod swoją flagą z powodu sankcji za skandal dopingowy.
Szef IPC Andrew Parsons przyznał, że liczy się z tym, że część zawodników odmówi rywalizacji z Rosjanami i Białorusinami, ale powiedział też, że nałożono "najsurowszą możliwą karę, jaką można było wymierzyć w ramach naszej konstytucji i obecnych zasad IPC".
W poniedziałek Międzynarodowy Komitet Olimpijski zalecił, aby światowe federacje sportowe zabroniły Rosji i Białorusi udziału w zawodach. Większość już zdecydowała się na ten krok, z zimowych m.in.: narciarska, łyżwiarska i hokejowa.
- napisano wówczas w oświadczeniu.
W imprezie spodziewany jest udział ponad 600 sportowców, w tym 71 Rosjan. Mimo wojny wystartują także niepełnosprawni zawodnicy z Ukrainy. Kraj ten będzie reprezentować ekipa złożona z 20 sportowców i dziewięciu przewodników.
Igrzyska paraolimpijskie w Chinach potrwają do 13 marca. Organizatorzy przygotowali 78 kompletów medali w sześciu dyscyplinach.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.