Dziennik Gazeta Prawana logo

On byłby lepszy od Boenischa

16 listopada 2009, 20:43
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Z pochodzenia jest Polakiem, urodził się w Austrii, pieniądze zarabia w lidze belgijskiej, ale reprezentuje Kanadę. "Wolałby grać dla Polski, ale tu go nie doceniono" - mówi ojciec Michała Klukowskiego, Bogumił.

Michał bo nie żaden Mike czy Michael jak nazywają go w Kanadzie, w rubryce miejsce urodzenia ma zapisane Amstetten, Austria. To przypadek. Kiedy wyjeżdżaliśmy z Warszawy, skąd pochodzimy, żona była w ciąży. Początkowo mieliśmy jechać do Australii, Austria była tylko po drodze. Spotkałem jednak kolegów. Mówią: gdzie będziesz tak daleko leciał? Więc zdecydowaliśmy się na Kanadę, to prawie ten sam klimat. Kiedy czekaliśmy na wizę, urodził się Michał, wyruszyliśmy więc dopiero, kiedy miał trzy miesiące opowiada Bogumił Klukowski.

Z kraju uciekali z obawy na interwencję Związku Radzieckiego wczesną wiosną 1981 roku. Pracowałem w biurze w Transbudzie, ale miałem pewne znajomości w wojsku. Dowiedziałem się, że może być różnie, może ruskie wkroczą wyjaśnia Klukowski senior.

Michał miał dobre sportowe wzory. Matka, Małgorzata Fernezy, była reprezentantką Polski w łyżwiarstwie szybkim, koleżanką Erwiny Ryś-Ferens. Dziadek Jerzy i wujek Jan byli piłkarzami, a potem trenerami. Wuj występował w reprezentacji Polski juniorów razem z Lesławem Ćmikiewiczem. Starszy brat Michała Adam też grał w piłkę, ale tylko do wieku juniorskiego. Mój chłopak musiał mieć talent do sportu w genach mówi o Michale ojciec.

Właśnie dzięki znajomości Jana Klukowskiego z Ćmikiewiczem pojawiła się szansa, aby Michał grał w reprezentacji Polski. W 1997 roku chłopak przyjechał do kraju przodków na wakacje. Wziął udział w mistrzostwach polonijnych w Stalowej Woli. Aby nie wypaść z formy, młody piłkarz gościnnie trenował też w kilku drużynach, m.in. Legii i Dolcanie Ząbki. Będąc na meczu Polonii Warszawa przypadkowo spotkałem Ćmikiewicza. Podszedłem do niego i zapytałem: pamięta pan Janka, mojego bliskiego kuzyna? No pewnie, odpowiedział. Powiedziałem mu o Michale. Okazało się, że w Nadarzynie będzie trenować jakaś młodzieżowa reprezentacja Polski. Michał był już wtedy w rezerwach Lille. To był 1998 lub 1999 rok. Zawiozłem go tam. Mieli rozruch, a potem małą gierkę. Michał strzelił gola, wyłożył też piłkę jednemu z kolegów z drużyny. Po meczu poszedłem do nich, stali razem: Ćmikiewicz, Kazimierski i Kupcewicz, opiekunowie kadry. Myślałem, że będą go chcieli sprawdzić w jakimś innym meczu. A oni powiedzieli mi dosłownie takie zdanie, że mój syn dużo nie odstaje od tych Polaków. Pamiętam jak dziś! Ignacy Ordon, były trener Legii, który był tam ze mną, powiedział: kur..., przecież on tam był najlepszy! No to pomyślałem sobie, że skoro tak, to po co dzwonić do takich fachowców? Mieli się odezwać, ale nie zrobili tego. A Michał mógł grać dla Polski i na pewno wolałby opowiada Bogumił Klukowski. Jakbym chciał się ich prosić, to pewnie coś bym wskórał. Wie pan, źle zrobiłem. Powinienem jeszcze raz gdzieś uderzyć, pójść do PZPN, uprzeć się, żeby go sprawdzili, kiedy grał już w I-ligowym klubie dodaje po chwili zastanowienia.

Wcześniej Klukowski wysłał 15-letniego wówczas syna na miesiąc do Belgii, aby prywatnie potrenował z Włodzimierzem Lubańskim. Mam gdzieś jeszcze pismo od Włodka. Mówił, żeby go nie dawać do reprezentacji Kanady, że będzie grać w naszej zdradza pan Bogumił.

Klukowskiemu zależało, żeby syn grał dla Polski, bo wychowywał go na Polaka. W Kanadzie większość czasu mieszkali w okolicach Toronto, ale w domu rozmawiali po polsku. Dlatego Michał nie ma kłopotów z ojczystym językiem, choć styczność z innymi Polakami miał niezwykle rzadko. Czasem, kiedy czas mu pozwalał, grywał w drużynach polonijnych. Ale niech pan z nim porozmawia i zobaczy, jak mówi z dumą mówi ojciec.

Rodaków spotykali głównie przy okazji oglądania meczów reprezentacji Polski. Teraz prawie każdy Polonus ma polską telewizję w domu, ale wtedy chodziło się do restauracji, w których jakoś ściągali transmisje. Tam było jak w ulu. Wszyscy w szalikach, krzyczeli Polska, jak na stadionie. Fantastyczne były te spotkania. Na obczyźnie takie mecze przeżywa się podwójnie opowiada Klukowski.

Właśnie przy takich okazjach spotykał rodzinę Tomasza Radzińskiego, innego piłkarza polskiego pochodzenia grającego dziś w reprezentacji Kanady, który w 2001 r. przeszedł z Anderlechtu Bruksela do Evertonu za 4,5 mln funtów. Tomek to nie jest jakiś mój kolega, ale znam go, podobnie jak jego rodziców. Obydwoje skończyli AWF w Poznaniu. Ojciec, Janek jest trackerem, jeździ tirem. Chłopcy się kolegują, nawet odwiedzają się nawzajem od czasu do czasu w Belgii, bo teraz Radziński gra w II-ligowym Lierse opowiada Klukowski. Wie pan, dlaczego Tomek nie gra dla Polski? Bo nim też nikt się nie zainteresował. A przecież był królem strzelców ligi belgijskiej, potem grał w Evertonie, Fulham. Jakie bramy strzelał! dodaje.

W eliminacjach do mistrzostw świata 2010 (Kanadyjczycy odpadli w przedostatniej fazie) z liściem klonowym na piersi grał jeszcze inny piłkarz urodzony w Polsce Krzysztof Pozniak, rówieśnik młodego Klukowskiego. To też kolega Michała, razem zdobyli US Cup mówi Bogumił Klukowski i pokazuje zdjęcie jakiejś młodzieżowej drużyny, na którym widać obydwu, wówczas kilkunastoletnich chłopców.

W jutrzejszym meczu z reprezentacją Polski Pozniak na pewno nie zagra, bo w przeciwieństwie do kolegów nie został powołany. W sobotę Kanadyjczycy grali na wyjeździe z Macedonią i gładko przegrali 0:3. Klukowski grał 90 minut, w składzie zabrakło natomiast miejsca dla Radzińskiego.

Klukowski w sierpniu był już w Polsce przy okazji meczów swojego Club Brugge z Lechem Poznań. Losy rywalizacji rozstrzygnęły się w rewanżu w Belgii w rzutach karnych. W przedostatniej serii Klukowski wykorzystał jedenastkę, po chwili źle strzelił Hernan Rengifo i do Ligi Europy awansowała drużyna belgijska.

Szkoda, że tak to się potoczyło. Myślę, że Michał z powodzeniem mógłby występować na lewej obronie w reprezentacji Polski. Nie musieliby szukać żadnego Boenischa kończy Klukowski senior.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj