Dziennik Gazeta Prawana logo

Kosztowni sędziowie na mistrzostwa

23 marca 2010, 08:38
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Ponad 40 mln dolarów będzie kosztować przygotowanie sędziów do mistrzostw świata w RPA. To mniej więcej sto razy więcej niż przygotowanie arbitrów do sezonu w polskiej ekstraklasie. Przygotowania sędziów, którym FIFA dała nadzieję na wyjazd do RPA, rozpoczęły się już na początku 2007 roku.

Arbitrzy byli już na ponad dwudziestu zgrupowaniach organizowanych przez międzynarodową federację na pięciu kontynentach. FIFA pokrywała koszty ich przelotu i zakwaterowania, płaciła pracującym dla nich fizjologom, psychologom czy trenerom od przygotowania fizycznego, pokrywała koszty utrzymania specjalnej platformy internetowej, która jest swojego rodzaju forum dla arbitrów i ich trenerów. Jednak do tej pory samym sędziom za dodatkowy wysiłek nie płaciła nic. Dopiero po turnieju w RPA, na który pojedzie prawdopodobnie trzydzieści trójek sędziowskich, arbitrzy otrzymają nagrody. Międzynarodowa federacja jeszcze nie ogłosiła, ile będą one wynosić, ale szacuje się, że każdy z sędziów otrzyma około 50 80 tys. dolarów za sam udział w turnieju plus co najmniej taką samą kwotę za trzyletni okres przygotowań.

Sędziowie za tyle miesięcy wyrzeczeń i ciężkiej pracy nie przyjęliby mniejszej kwoty. Po tym jak FIFA przy ostrej krytyce mediów odrzuciła możliwość korzystania przez nich z powtórek wideo, federacja robi wszystko, aby udowodnić, że to była właściwa decyzja. Kibice i dziennikarze będą patrzeć nam na ręce i wypominać podczas turnieju: kamera by pomogła. Dlatego szefostwo, robiąc plan przygotowań arbitrów do mundialu, raczej nie liczyło się z pieniędzmi. To chyba największe tego typu przedsięwzięcie w historii naszej organizacji powiedział nam jeden z czołowych członków komitetu sędziowskiego FIFA.

Jego kolega z komitetu Michał Listkiewicz w rozmowie z DGP dodaje: FIFA stawia na czynnik ludzki, ale chce go udoskonalić. Trening sędziów jest teraz bardziej wszechstronny fizyczny, psychologiczny, mentalny. I cały czas weryfikowany. Działacze chcą mieć pewność, że wyślą na mundial najlepszych, tak dobrych jak nigdy.

I nie żałują pieniędzy. Najlepszym sędziom nie tylko wykupują zgrupowania w różnych częściach świata, wynajmują fizjologów, psychologów,czy trenerów fitness, ale organizują wykłady, briefingi, prezentacje i specjalistyczne badania. Przygotowania do mundialu zaczęły się praktycznie od wyselekcjonowania 54 potencjalnych kandydatów do sędziowania podczas mistrzostw w RPA. W 2008 roku to grono zmniejszyło się do 37 osób. W lutym FIFA ogłosiła wstępną listę 30 sędziów głównych (oczywiście nie ma wśród nich Polaka) i 60 asystentów, którzy wyjadą na mundial. W maju, po badaniach i testach przeprowadzonych w Zurychu, zostanie opublikowana ostateczna lista.

Każdy z arbitrów musi nieustannie potwierdzić swoją formę poza murawą mówi szef komisji sędziowskiej Jose Maria Garcia Aranda. Mówimy o wszechstronnym przygotowaniu.

Podczas zgrupowań (ostatnie zakończyło się w piątek na Majorce) sędziowie analizują taktykę reprezentacji, które wezmą udział w mundialu, a nawet ruchy poszczególnych zawodników i ich reakcje na niespodziewane wydarzenia na boisku. Pod okiem psychologów arbitrzy ćwiczą również język ciała. Chodzi o to, aby panować na boisku i nie dać się presji, wywierać wrażenie, że niczego się nie boję i nie warto ze mną dyskutować mówi Aranda. Staramy się, aby arbitrzy posiadali tak dużą pewność siebie, jak to tylko możliwe, byli odporni na krytykę.

Sędziowie aspirujący do wyjazdu na mundial muszą przechodzić regularne testy. Przy współpracy z Narodowym Instytutem Wychowania Fizycznego w Madrycie każdy z nich został poddany analizie biometrycznej. FIFA chce wszystko monitorować. Kto nie nadąża, kto odstaje od reszty stawki, jest odsuwany od projektu. Sędziowie posiadają urządzenie o nazwie Polar. Mogą sobie biegać z nim pod domem. Ich wyniki są zapisywane na czytniku i drogą mailową przesyłane do centrali. Następnie trenerzy je analizują ile kto trenował, w jakim tempie i jakie robi postępy. Nie da się tu oszukiwać twierdzi Listkiewicz. Wszystko odbywa się na bardzo profesjonalnym medycznie poziomie. Można powiedzieć, że to rewolucja.

Arbiter przechodzi sprawdziany fizyczne co miesiąc (kiedyś odbywały się one dwa razy w roku). Jeśli nie zda, jest odsuwany do czasu, aż uda mu się zaliczyć poprawkę. To wiąże się z ciągłym stresem. Cały czas musisz być w formie: i psychicznej, i fizycznej. Popełnisz jeden błąd i cię nie ma mówi Jerome Damon z RPA, jeden ze szczęściarzy, którzy znaleźli się na liście FIFA.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj