Dziennik Gazeta Prawana logo

Beenhakker straszy dymisją

17 lutego 2009, 00:02
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
"Jeżeli uważacie, że moje zachowanie jest niesubordynacją, to lepiej będzie, jak odejdę" - postraszył Leo Beenhakker, który dziś zaczyna pracę jako doradca w Feyenoordzie Rotterdam. Tymczasem szefowie PZPN chcą znowu uprzykrzyć życie Holendrowi - pisze DZIENNIK.

Władze związku postanowiły nie tylko wezwać Beenhakkera na najbliższe marcowe posiedzenie zarządu, ale również pokazać 16-osobowemu gremium kontrakt, który jest zdeponowany w sejfie na Miodowej.

Beenhakker traci cierpliwość. Kolejne pytanie o kulisy decyzji dotyczącej współpracy z Feyenoordem wytrącają go z równowagi. Doskonale wie, że gra toczy się o jego przyszłość w Polsce. Tak właśnie potraktował konkretne pytanie dziennikarza TVP, który zasugerował Holendrowi, że część kibiców i działaczy jego ostanie zachowanie może potraktować jako niesubordynację. Oświadczenie w stylu: , daje duże pole do popisu włodarzom polskiego futbolu. Teraz pozostaje im tylko zdefiniować zachowanie Holendra - pisze DZIENNIK.

>>>Leo wygra z Irlandią, albo będzie "kaplica"

"Mam teraz głośno powiedzieć, czy Leo Beenhakker wykazał się niesubordynacją, decydując się na współpracę z Feyenoordem? To jest tak, jakbym do rozpalonego ognia miał dolać benzyny" - mówi prezes PZPN Grzegorz Lato. Z jego słów wynika jednak, że chyba ma pretensje do selekcjonera, bo gdyby ich nie miał, to po prostu stwierdziłby, że o żadnej niesubordynacji nie ma mowy.

Prezes też wybiera się do Poznania, choć liczył, że z Leo spotka się już dzisiaj na posiedzeniu zarządu. Beenhakkker jest jednak w Rotterdamie, a przeszkodą we wcześniejszych rozmowach jest również nieobecność menedżera Jana de Zeeuwa, który razem z sekretarzem generalnym PZPN Zdzisławem Kręciną poleciał do Belfastu, aby przygotować marcowy pobyt Polaków na czas meczu z Irlandią Północną. De Zeeuw, który w czwartek będzie już w Poznaniu, podczas spotkania „na szczycie” jest potrzebny, bo jest najbardziej zaufanym współpracownikiem Beenhakkera, a w rozmowie z Latą może również pełnić rolę tłumacza.

>>>Lato jest wsciekły, bo Leo go nie posłuchał

Leo po wypadzie do Wielkopolski wraca do Holandii i będzie tam przez cały następny tydzień, aż do inauguracji wiosennych rozgrywek ekstraklasy.

Powinno się udać w marcu, na najbliższym posiedzeniu zarządu. Członkowie związkowych władz, a więc m.in. główny antagonista Leo wiceprezes Antoni Piechniczek, chcą zadać Beenhakkerowi kilka pytań, wtedy również z pewnością będą już znać stanowisko Feyenoordu w kwestii współpracy z selekcjonerem polskiej kadry. Wcześniej zarząd chce poznać wszystkie zapisy w umowie z Beenhakkerem. Głównie zakres jego praw i obowiązków. I warunki rozwiązania umowy o pracę. Na razie tylko nieoficjalnie plotkuje się, że w kontrakcie jest mowa o trzymiesięcznym odszkodowaniu za zerwanie umowy. Jeżeli to prawda, strona wypowiadająca pracę musiałaby zapłacić ok. 200 tys. euro.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj