W sprawie ŁKS wypowiadało się już wielu polityków z ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim na czele. Niemal wszyscy zabierający w tej sprawie głos uważali, że łódzki klub został potraktowany niesprawiedliwie, bo sportowo udowodnił, że zasługuje na grę w ekstraklasie - w rozgrywkach zajął bowiem wysokie, 7. miejsce.
Wszystkie te głosy zaniepokoiły grupę kibiców Cracovii (klub odcina się od ich inicjatywy), którzy złożyli doniesienie do prokuratury rejonowej na warszawskiej Ochocie. Jak poinformował „Przegląd Sportowy”, Krakowianie chcą, aby prokuratura sprawdziła, czy Grzegorz Lato, Antoni Piechniczek, Rudolf Bugdoł, Jan Bednarek i Adam Olkowicz nie ulegli żadnym zewnętrznym naciskom.
>>>W Łodzi oskarżaja PZPN o spisek
Sęk jednak w tym, że i Cracovia jest zainteresowania wyrokiem w sprawie ŁKS, bo jeśli łodzianie nie dostaną licencji, to krakowski klub utrzyma się w ekstraklasie.
"Dopóki nie będziemy mieli w ręku pisma z prokuratury, to nie będziemy komentować tej sprawy" - powiedział nam rzecznik PZPN Jakub Kwiatkowski. "Prezesa Laty nie było w poniedziałek w związku. Dopiero we wtorek spotka się z naszymi prawnikami. Ciekawe jest to, że podobno ja też mam być wezwany jako świadek. Ciekawe tylko po co, skoro nie uczestniczyłem w posiedzeniu komisji ds. nagłych. Ale nie mam z tym problemu. Mogę iść do prokuratury. Wypowiedzi polityków wolałbym jednak nie komentować" - dodał Kwiatkowski.
W ŁKS z niecierpliwością oczekują na dzisiejszą decyzję komisji odwoławczej ds. licencji. "Nie boimy się, że nie dostaniemy licencji. - mówił nam wczoraj menedżer ŁKS Tomasz Kłos. Kiedy jednak zapytaliśmy o donos złożony w prokuraturze przez kibiców Cracovii, były reprezentant Polski nieco się zirytował.
>>>Widzew wierzy, że zagra w Ekstraklasie
"To jest dla mnie z jednej strony dziwne, a z drugiej śmieszne. My walczymy o pozostanie w ekstraklasie, bo na boisku udowodniliśmy, że na to zasługujemy. Cracovia zajęła miejsce spadkowe, sportowo nie utrzymała się w lidze, a teraz rozpaczliwie szuka szansy na utrzymanie przez interesowanie się naszą licencją. Dziwię się, że wysuwają takie poważne oskarżenia przeciwko nam i władzom PZPN. Mamy swoje racje. Chcemy respektowania rozstrzygnięć sportowych. Ludzie, którzy nas wspierają, mówią właśnie o tym, żeby niedopatrzenia czy uchybienia nie przekreśliły tego, co pokazaliśmy na boisku wiosną.
ŁKS czeka dziś ciężkie zadanie. Choć klub uregulował ostatnio wiele długów i przeprowadził wiele prac modernizacyjnych na stadionie, to działacze muszą liczyć się z tym, że najważniejsze osoby w komisji nie będą patrzeć na ŁKS przychylnym okiem. Przewodniczący komisji Zbigniew Lewicki był w przeszłości piłkarzem Cracovii, a oprócz tego ma pretensje do Kłosa o to, że na naszych łamach powiedział, że „niektórzy ludzie z komisji są fałszywi”.
"Nie chcę o tym rozmawiać. Nie znam sympatii pana Lewickiego. Raz w życiu z nim rozmawiałem. Nie wiem, czy ktoś tam jest fałszywy. Wtedy chodziło mi nie tylko o komisję, ale w ogóle o fałszywe zachowanie niektórych ludzi w naszej sprawie. W ogóle - mówił Kłos.
>>>Start pierwszej ligi przesunięty o tydzień
Sprawą ŁKS zainteresował się też Sejm. Podczas wczorajszego posiedzenia, dotyczącego spółki PL.2012 i gigantycznych nagród, które przyznali sobie szefowie tej spółki, poseł PiS Adam Hofman zaatakował też ministra Drzewieckiego za lobbowanie na rzecz ŁKS i za działania, które wprowadzają chaos w rozgrywkach piłkarskiej ekstraklasy. Do piłkarskiego pokera i zielonego sukna dosiadł się niestety minister Drzewiecki i wiceminister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Oni, jako łodzianie, wywierają wpływ na PZPN, by ŁKS znalazł się mimo niespełnienia wymogów licencyjnych w lidze i grał" - grzmiał wczoraj poseł Hofman.
Posiedzenie komisji odwoławczej ds. licencji odbędzie się we wtorek o godz. 12.